22 marca 2015

Rozdział XI

 UWAGA! TO JEST OSTATNI ROZDZIAŁ! ZOSTANIE JESZCZE EPILOG, KTÓRY MOŻE BYĆ DOŚĆ ZASKAKUJĄCY. PRZECZYTAJCIE DO KOŃCA TĘ OPOWIEŚĆ :)
Kursywa - myśli


2 miesiące później
30.05.2014r.

  Harry

    Ostanie 2 miesiące były spokojniejsze. Odkąd Alison zwierzyła się Zaynowi wszystko poszło dość gładko. Najpierw rozmawiała tylko z nim, z czasem trochę ze mną, ze swoją mamą. Nie powiem, bolało mnie to, że to Zayn przekonał ją na wizytę u psychologa. Że Zayn sprawił, że zaczęła mówić. Że Zayn przebywał z nią częściej niż ja. Byłem cholernie zazdrosny, ale nigdy nic nie powiedziałem. Wiedziałem, że Alison poczułaby się zraniona tym, że jej nie ufam. Ale mi też było ciężko. Niedługo przed śmiercią Andy'ego pochowałem siostrę, zacząłem pracę, wspierałem w trudnych momentach dziewczynę, a potem zajmowałem się tygodniami synem. Nigdy nie było to proste. Jonathan bardzo dużo płakał, wydawał się smutny. Nigdy nie rozstawał się z Alison, a tu tak nagle musiał zamieszkać z moją matką i mną. Bardzo denerwowało mnie to, ze musiałem wrócić do domu mamy, ale nie miałem wyjścia. Sam nie dałbym rady pogodzić opieki nad dzieckiem, pracy, a odwiedzinami u Allie. Byłem wdzięczny mamie, ale powrót do nakazów i zakazów był bardzo męczący. Choć nie ukrywam, że domowe obiadki rozpieściły moje kubki smakowe. Czasami zawoziłem wypieki mojej mamy dla Alison. Bardzo je zachwalała, a czekoladowe ciasteczka mogłaby jeść tonami. Dzięki małym szantażom coraz częściej wychodziliśmy na spacery. Trzymaliśmy się za ręce, a ja czułem, że wszystko się układa. Że teraz jesteśmy niezniszczalni, że teraz możemy przenosić góry. Mając ją, mogłem zrobić wszystko. 
Zrobienie jej dziecka było chyba najlepszą rzeczą w moim życiu. Może brzmi, to dość chamsko, ale to prawda. Prawdopodobnie nigdy bym jej nie poznał gdyby nie ta impreza. Kiedyś byłem inny, nie spojrzałbym na nią tak jak patrzę teraz. Na niezwykle mądrą dziewczynę, która nocami nadrabia materiał szkolny. Dziewczynę, która mimo wszystko chce iść na medycynę. Dziewczynę niezwykle piękną i silną. Dziewczynę, która uwielbia się przytulać. Dziewczynę, która się zmieniła, ale na lepsze. Teraz lepiej potrafi słuchać, daje świetne rady. Dojrzała dzięki tym wszystkim wydarzeniom. Potrafi już mówić o Andym bez łez. Uśmiecha się kiedy o nim rozmawiamy. Często opowiadamy sobie różne historie z naszego życia , o tym jakie nasze rodzeństwo było cudowne. Carly i Andy zawsze będą w naszych serach. Jako osoby nam najbliższe. Ich czas przedwcześnie się skończył, ale my jeszcze możemy coś ze sobą zrobić. Wykorzystać ten czas, który nam został.

    Jakieś trzy godziny temu wykopałem z domu Zayna, który posłusznie poszedł spać do Pezz. Wysprzątałem całe nasze mieszkanie, tak abym nie musiał się wstydzić. Dzisiaj zaprosiłem do siebie moją dziewczynę. Należał nam się choć jeden, wspólny wieczór tylko we dwoje. Co z tego, że mieliśmy oglądać głupie kreskówki, które tak kochała Alison? Nie obchodziło mnie to, ważne abyśmy spędzili czas razem. Dzwonek do drzwi przerwał moje głupie myśli. Szybko do nich podbiegłem. W progu stała moja idealna siedemnastolatka, która trzymała w jednej ręce pizze, a w drugiej torbę z filmami. Zabrałem od niej te wszystkie rzeczy, a następnie położyłem w salonie. Wróciłem do niej, stała w przedpokoju, ubrana nadal w cienką, zieloną kurtkę i beżowe botki. Zbliżyłem się kilka kroków, więc Allie musiała zadrzeć głowę by patrzeć cały czas w moje oczy. Posłałem jej najszerszy uśmiech na jaki było mnie stać. Uniosłem jej podbródek trochę wyżej, a następnie słodko pocałowałem. Pocałunek był długi, a mnie zaczęło przeszkadzać schylanie się, więc złapałem ją w tyle ud i podniosłem do góry. Nasze twarze znajdowały się na tej samej wysokości. Oderwaliśmy się od siebie. Piękny uśmiech wstąpił na jej usta. Pomogłem jej zdjąć kurtkę i buty. W salonie rozsiedliśmy się na kanapie. Najpiękniejsza była prostota tej chwili, niby to zwykłe oglądanie kreskówek, ale miało w sobie magię. Byliśmy razem, przytulając się na głupiej sofie i oglądając Toma i Jerry'ego. 
Jeżeli miłość, to jest cieszenie się z obecności drugiej osoby, to odczuwam chyba tę najpiękniejszą i najmocniejszą. 
     — Kocham Cię, Harry powiedziała do mnie, a na mojej twarzy wyrósł piękny uśmiech, przyciągnąłem ją bliżej siebie i pocałowałem w głowę.
     — Też cię kocham, Alison. I nigdy nie przestanę.



Krótki, ale dłuższego nie było sensu pisać. Miał polegać na tym, czym jest. Został już tylko epilog, a je nie mogę uwierzyć, że to już koniec tej opowieści. Jednak niedługo startuję z opowiadaniem o Maliku ;)

5 komentarzy:

  1. Awww..... :D Może w epilogu bd znowu w ciąży z Harrym :D Czy coś :) Albo 5 lat później :d

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej, jak to jeszcze tylko epilog :/ Ja nie chcę! I w dodatku jak ma być zaskakujący... Boje się, że Allie postanowi się zabić :( Rozdział ogólnie jest świetny <3 Pisz szybko epilog ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedno z moich ulubionych opowiadań.. xD I nie chce zeby się kończyło... :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział ,cieszę się ze Ally sobie poradziła ze śmiercią Andy'ego, uwielbiam jej związek z Harrym :*
    Szkoda ze to już koniec i został tylko epilog,ale na pewno będę czytała twoje następne fanfiction :*
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie
Nastolatka, mająca trochę bardziej poważne spojrzenie na życie niż jej rówieśnicy. Odważna, szczera, bezpośrednia, niezwykle ironiczna, czasem opryskliwa, ale z poczuciem humoru i dystansem do własnej osoby. Potrafi mieć wyjebane na wszystko i wszystkich. Pisząca swoje dziwne, chore historię, które zrodziły się w małej czerwonej główce. Zaczynała jako bloggerka na onet pod koniec kwietnia w 2012 r. gdzie pisała kontynuację serialu animowanego Galactik Football. Lubiąca nowe znajomości i pisanie opowiadań. Nie gryząca i lubiąca rozmawiać o głupotach, więc nie bójcie się napisać ;)