14 marca 2015

Rozdział X

PRZEPRASZAM.  
*
niesprawdzony. 


  30.03.2015r.

    To zdecydowanie był jeden z najgorszych okresów w moim życiu. Po nocach nie spałem, ponieważ już od tygodnia opiekowałem się Jonathanem. Mama Alison mówiła, że mój syn zazwyczaj przesypia całe noce, lub budzi się czasami by coś zjeść. Jednak Pani Larkin się pomyliła. Nathan budził się co najmniej 4 razy w ciągu nocy, głośno płakał i ciężko go było uspokoić. Przez ten tydzień znowu zamieszkałem u mamy, która bardzo mi pomagała. Bez niej nie dałbym sobie rady. Mój synek, pomimo, że był mały, to chyba rozumiał całą powagę sytuacji. Wczoraj odbył się pogrzeb brata Alison. Jonathan został z Gemmą, a ja wraz z moją mamą udaliśmy się by wspierać rodzinę Larkinów. Alison, od czasu śmierci Andy'ego odezwała się do mnie tylko dwa razy. Jestem u niej codziennie i przesiaduję po kilka godzin w mieszkaniu. W tym czasie moja dziewczyna wypłakuje hektolitry łez i przytula się do mnie bardzo mocno. Może ze mną nie rozmawiała, ale widać było, że potrzebuje mnie, mojej bliskości i wsparcia. W dzień jej urodzin chciałem ją gdzieś zabrać, żeby trochę zapomniała, rozluźniła się. Ale stanowczo zaprzeczyła i rozpłakała się. Serce mi się krajało, kiedy na nią patrzyłem. Jedyne co mogłam zrobić, to ją wspierać. Nic innego nie przychodziło mi do głowy. Ubrałem Jonathana stosownie do zdradliwej pogody i zaniosłem w nosidełku do samochodu. Tam zabezpieczyłem pasami i sam siadłem za kółkiem. Po kilkunastu minutach podjechałem pod dom Allie. Wyciągnąłem naszego syna z samochodu i skierowałem się do drzwi wejściowych. Po chwili drzwi otworzyła mi Pani Larkin, która wzięła sobie urlop i przesiaduje w domu. Ta tragedia nią wstrząsnęła, z resztą, każdym wstrząsnęła. Kobieta powitała się ze mną i Jo i w końcu mogłem udać się do mojej dziewczyny. Jak zwykle siedziała wpatrując się w okno. Jej oczy były podkrążone, a włosy potargane. Wciąż się nie odzywała. Jonathan pisnął na jej widok, a ona delikatnie się uśmiechnęła i wzięła go na ręce. Przytuliła do siebie mocno, na co na ja się uśmiechnąłem. Było to niezwykle urocze. Dwie najważniejsze osoby w moim życiu. Przysiadłem się obok dziewczyny i objąłem ramieniem. Posadziła delikatnie Nathana na swoich kolanach, a we mnie się wtuliła. To było strasznie kochane. Długo siedzieliśmy w ciszy. Nasz synek zasnął w ramionach mojej dziewczyny, więc delikatnie wsadziłem go do łóżeczka. Wróciłem na swoje poprzednie miejsce. Uśmiechnąłem się delikatnie do Alison, która to odwzajemniła.
     — Kochanie, myślę, że mimo wszystko powinnaś wybrać się do psychologa. Pomoże ci powiedziałem, bojąc się jej reakcji. Popatrzyła na mnie z pretensją i odwróciła głowę w drugą stronę. Wiedziałem, że tak zareaguje, ale ja chciałem dla niej dobrze. Nie odzywała się, mało jadła, strasznie się martwiłem. Podupadała na zdrowiu, a musiała tu być. Dla mnie, dla Jonathana, dla swoich krewnych. Chciało mi się płakać, kiedy Alison odsunęła się ode mnie. Bardzo chciało mi się płakać.

*
Następnego dnia
31.03.2015r.

    Tego dnia Harry nie mógł mnie odwiedzić. Bardzo za nim tęskniłam i za moim synkiem. Może nie odzywałam się do niego, ale był mi potrzebny. Ja sama nie byłam gotowa by z nim rozmawiać o Andym. Był moim bratem, bohaterem, kimś na kogo mogłam liczyć niezależnie od sytuacji. To było coś zupełnie innego niż moja relacja z Harrym. Go kochałam w inny sposób, ten romantyczny. Z Andym łączyły mnie więzy krwi i najprawdziwsza przyjaźń. Nigdy nie miałam zbyt dużo przyjaciół, raczej sporo znajomych. Tylko Holly przez dłuższy czas była moją "przyjaciółką", ale bardzo szybko o mnie zapomniała. Nie widziałam się z nią długi czas, nie wiedziałam nawet czy wie o Andym. Jego zabójstwo mnie bardzo dotknęło. Z resztą nie tylko mnie, ale i całą rodzinę, znajomych, Debby...
Tak naprawdę bałam się z nią spotkać, bo wiedziałam, że była równie zrozpaczona jak ja. Nie potrafiłam sobie wyobrazić jak się czuję. Nasz ból z pewnością był podobny, ale na swój sposób inny.
Nie wiem co działoby się ze mną po utracie Harry'ego. Nie wiem co powiedziałabym Jonathanowi i czy w ogóle potrafiłabym z nim o tym rozmawiać. To przykre, byłam młodsza od mojego brata. On chciał się ustatkować, stworzyć rodzinę, zacząć żyć pełną parą, a jakiś idiota z nożem wszystko pokrzyżował dla kilku funtów. Z tego co mówiła policja zginął bo nie chciał oddać pieniędzy, Andy był zbyt dumny. Nienawidził takich typów i nigdy się im nie opierał, ale nie przewidział, że zginie. W ciemnej uliczce, zakrwawiony, obrabowany. Sam. Zawsze będę opowiadać Jonathanowi jaki jego wujek był cudowny. Jak go kochał, jak go przytulał. Dawał mu wręcz ojcowską miłość, kiedy brakowało Harry'ego. Dopilnuję aby go zapamiętał. Andy by tego chciał, chciałby mojego szczęścia i moich bliskich.
Wyciągnęłam spod łóżka pudełko, które w ostatnim czasie bardzo często mi towarzyszyło podczas siedzenia w pokoju. Wszelkiego rodzaju pamiątki. Muszelki ze słonecznej Hiszpanii. Wtedy Andy wepchnął mnie do wody i ubrudziłam sobie całą sukienkę, strasznie płakałam, a wtedy on przyszedł i mnie przytulił. Jako dziecko lubiłam kolekcjonować małe misie wielkości dłoni. Pamiętam jak kiedyś Andy schował mi wszystkie misie pod wanną, a ja nie mogłam ich długo znaleźć. Bardzo płakałam, ale po kilku dniach przyszedł, oddał i przeprosił. Nie zawsze było dobrze, zdarzały się kłótnie, gorzkie słowa, nieodpowiednie gesty, ale zawsze byliśmy przyjaciółmi. I to nas umocniło.
Po moich policzkach zaczęły spływać słone łzy, nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni. Ale uczucie budzące się we mnie było inne. Poczułam chęć powiedzenia wszystkiego co czuję, chciałam wyrzucić to wszystko z siebie. Harry był zajęty, więc zadzwoniłam do Zayna. Był moją deską ratunku.

Zayn

    Po tym co opowiadał mi Harry, to w życiu bym nie pomyślał, że Alison zadzwoni do mnie. Przecież miała Harry'ego, rodzinę, kuzyna, kogoś kto mógłby ją wysłuchać, ale wybrała mnie i wiele to dla mnie znaczyło. Wiedziałem, że nie mogę jej odmówić, więc po zaledwie kilkunastu minutach byłem w jej pokoju. Panował tam półmrok, ale nie było brudno. Allie siedziała na swoim łóżku wpatrując się w okno. Usiadłem obok niej, nie odezwała się. Hazz mi o tym opowiadał. Tylko kilka razy powiedziała chociażby jedno słowo. Bardzo mnie to przerażało i podzielałem jego pomysł, aby zapisać ją do psychologa. Pomógłby jej.
     — Wszystko w porządku, Alison? zapytałem delikatnie, ale ona się nie odezwała, po prostu przysunęła sie bliżej mnie. Oparła głowę na moim torsie i głęboko westchnęła. Byłem strasznie zdziwiony, ale pozwoliłem jej ułożyć się tak, aby było jej wygodnie. Po kilku minutach ciszy w końcu się odezwała.
     — Dziękuję, że przyjechałeś Zayn. To wiele dla mnie znaczy jej głos był cichy i lekko skrzeczący. Nie dziwiłem się, Harry mówił, że płacze cały czas. Przytuliłem ją lekko do siebie. 
     — Nie ma sprawy, Allie. Chcesz ze mną porozmawiać? zapytałem delikatnie. Nie chciałem żeby się przestraszyła. Wyglądała jakby jedno słowo mogło ją zranić i sprawić, że rozpadnie się na kawałki. Dziewczyna owinęła swoje dłonie wokół mojej talii. Usłyszałem jak nieznacznie pociąga nosem. Chyba zbierało jej się na płacz, cholera.
     — Ta-tak powiedziała cicho, nie chciałem jej przerywać kiedy zaczęła w końcu mówić. Dzisiaj znalazłam nasze wspólne pamiątki, zdjęcia. Wszystko wróciło, cały czas wraca. Świadomość, że już nigdy go nie zobaczę, że nigdy nie poczuję jego uścisku, że nigdy nie będzie groził Harry'emu, że już nigdy nie powiem mu, że jest najwspanialszym bratem mnie dobija. Czuję, że życie nie upłynęło tylko z niego, ale też ze mnie. Nie jestem teraz sobą i chyba nigdy już nie będę. To tak jakby stracić ważną część siebie. Niepojęte i tak bardzo boli. Nie chce żyć ze świadomością, że mój starszy brat nie żyje. To mnie dobija z każdym dniem. Zabiłabym się gdybym tylko mogła. Moje życie nie ma sensu. Nikogo nie obchodzę, nie mam przyjaciół, nie skończyłam szkoły, a moje marzenia się nie zrealizują. Jestem w kropce i tak bardzo bym chciała, aby to był tylko głupi sen. Moje życie. Chciałabym się obudzić jak ktoś inny, bez problemów. Wolny. Chciałabym być wolna.



Jeszcze raz przepraszam za TAKĄ DŁUGĄ PRZERWĘ. Macie prawo mnie zabić, mam nadzieję, ze ktoś tu jeszcze jest.
Kocham was ;*

5 komentarzy:

  1. Ja też nie mogę się pogodzić ze stratą Andy'ego :/ On był taki cudowny... Rozdział jest genialny <3 Od pierwszego wyrazu aż do ostatniego. Mam nadzieję, że nn pojawi się szybciej ;) Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem, jestem. Rozdział jak na niesprawdzany rzeczywiście jest dobry. Mam przeczucie, że z tym zabójcą Andy'ego to jeszcze nie koniec. Oby tylko Harremu nic się nie stało. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oo.. szkoda mi jej.. czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział :)
    Mi tez jest trudno przez śmierc Andy'ego , on był wspaniały,zawsze pomagał Ally ,to jest bardzo przykre jak taki człowiek mogl zginąć :'(
    Ale czuje ze ten zabójca nie był przypadkowy, ze będą mieli jeszcze z nim do czynienia :/
    Dobrze za Alison wygadala się Zayn'owi, robi małe kroczki aby znów zachowywać się normalnie :)
    Szkoda ze do Harry'ego się nie odzywa, on cierpi jeszcze bardziej właśnie przez to ze nie ma z nią kontaktu :/
    Mam nadzieje ze jednak Ally pójdzie do tego psychologa,on może jej pomoc :)
    Życze weny i do następnego :*
    Mam wielka nadzieje ze tym razem będzie trochę szybciej :*
    Kocham Cię <3

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie
Nastolatka, mająca trochę bardziej poważne spojrzenie na życie niż jej rówieśnicy. Odważna, szczera, bezpośrednia, niezwykle ironiczna, czasem opryskliwa, ale z poczuciem humoru i dystansem do własnej osoby. Potrafi mieć wyjebane na wszystko i wszystkich. Pisząca swoje dziwne, chore historię, które zrodziły się w małej czerwonej główce. Zaczynała jako bloggerka na onet pod koniec kwietnia w 2012 r. gdzie pisała kontynuację serialu animowanego Galactik Football. Lubiąca nowe znajomości i pisanie opowiadań. Nie gryząca i lubiąca rozmawiać o głupotach, więc nie bójcie się napisać ;)