1 lutego 2015

Rozdział IX

  TYLKO MNIE NIE ZABIJCIE! :D

***

   — Boże, ale ja mam kaca - warknął Liam, łapiąc się za głowę. Podniosłem znużony oczy ku górze. Zawsze był irytujący z kacem. Mnie również głowa rozsadzała od środka, ale starałem się z tym tak nie obnosić jak mój przyjaciel. Chciałem posprzątać w mieszkaniu po wczorajszym chlaniu, bo wiedziałem, że Niall wpadnie z wizytą. Jednakże za bardzo nie chciało mi się tego robić. Moją głowę przeszył ból kiedy pukanie do drzwi rozniosło się po całym domu. Wkurzony Liam zatkał uszy. Poszedłem otworzyć, tak jak się spodziewałem. Niall wszedł do środka. Wydawał się czym strasznie podjarany i podekscytowany. Westchnąłem ciężko. Widok takiego Nialla zwiastował coś dziwnego. Blondyn zebrał naszą piątkę w salonie, widziałem, że nie mógł się powstrzymać i chciał nam o czymś powiedzieć. Zayn popatrzył na niego spod przymrużonych oczu.
     — Zacznij w końcu, bylebyś nie krzyczał warknął zdenerwowany Liam. Blondyn zaśmiał się pod nosem, a następnie wyciągnął swój telefon z tylnej kieszeni spodni. Chwilę coś szukał, a kiedy znalazł, to zablokował telefon. Nie rozumiałem o co mu chodzi. 
     — Słyszeliście o wczorajszym zabójstwie? spytał, a nas zamurowało. Wczoraj dość sporo wypiliśmy, nie zwracaliśmy zbytniej uwagi na świat zewnętrzny. To nie za bardzo liczyło się dla nas w tamtej chwili.
     — Nie, co się stało? Louis odgarnął włosy do tyłu, zawsze tak robił kiedy był zaskoczony. Blondyn klasnął, a siedzący obok niego Liam miał mord w oczach. Gdyby nie to, że ktoś stracił wczoraj życie - zapewne bym się zaśmiał. 
     — Dzwoniła do mnie Jeff. Dzisiaj nad ranem znaleziono ciało młodego mężczyzny, obok Garden Street. Ciało było strasznie zmasakrowane, poderżnięto mu gardło, a w klatę piersiową wymierzono 35 ciosów powiedział z grobową miną, jego podekscytowanie nagle odeszło. Wszyscy spojrzeliśmy po sobie. To było straszne, nie chciałbym być na miejscu tego chłopaka. Jego rodzina musi być strasznie zrozpaczona. Nie wyobrażam sobie stracić kogoś bliskiego w taki sposób. Moja siostra zmarła na raka, to było coś zupełnie innego. I chyba mniej zaskakującego niż zabójstwo.
     — Zabił go ten zbieg? grobową ciszę przerwał Zayn, który zainteresowany spoglądał na blondyna. Kochanka Nialla była kryminologiem, więc miał wtyki w policji. Blondyn pokręcił głową, jakby się nad czymś zastanawiał. 
     — Tak, to ten frajer, o którym trąbią w mediach. To okropne, że znowu kogoś zabił - powiedział i spojrzał na swój telefon, który leżał na stoliku do kawy. Szybko go chwycił. -Jeff podesłała mi jego zdjęcie, chcecie zobaczyć? powiedział już bardziej podekscytowany, niż kilka sekund wcześniej. Zdjęcie trupa? W sumie, czemu nie. Mam nadzieję, że nie zacznę zwracać. Nialla nie brzydziły takie rzeczy, więc był podekscytowany, że trafił na seksowną panią policjant z kryminalnej. Na pierwszy ogień poszedł Louis i Liam. Oczy im się rozszerzyły, kiedy ujrzeli zwłoki tego faceta. Louis złapał ię za usta, tak jakby miał zaraz zwymiotować. A Liam zachował kamienny wyraz twarzy, choć było widać po jego oczach, że ruszył go ten widok. Przyszła kolej na mnie i Zayna. Podeszliśmy oboje bliżej blondyna. Chłopak odblokował ekran swojego IPhone'a i pokazał nam zdjęcie. Przysięgam, że w tamtej chwili serce na kilka sekund mi się zatrzymało. Widok był najokropniejszą rzeczą, którą widziałem w swoim życiu. Ale to nie wszystko. Ten zmasakrowany człowiek był mi znany. Spojrzałem na Zayna, który widocznie zbladł. On również spojrzał w moją stronę.
     — To jest... wyszeptał, a mnie coś ugrzęzło w gardle. Musiałem oprzeć się o stojący niedaleko stolik. Niall spojrzał na mnie podejrzliwym wzrokiem. 
     — Znacie go? zapytał i wstał aby mnie podtrzymać. Poczułem, że mogę zaraz zemdleć. 
     — Bardzo dobrze go znam odpowiedziałem patrząc na przyjaciół. Wszyscy oprócz bladego Zayna posłali mi pytające spojrzenie. Jednak w tej chwili nie przejmowałem się nimi. Bałem się tego, cholernie bałem się rzeczywistości. 
     — To Andy Larkin, brat Alison wyszeptał Zayn. W pokoju nastała cisza, której nikt nie śmiał przerwać.

***

Musiałem jak najszybciej pędzić do domu Alison. Kiedy ja straciłem Carls, to ona mnie mocno wspierała. Wiedziałem, ze teraz nadeszła moja kolej. Choć wolałbym gdyby nie nastąpiła. Pędziłem o wiele za szybko, niż było to dozwolone, ale w tamtym momencie miałam to w głęboki poważaniu. Kiedy znalazłem się na miejscu ujrzałem kilka obcych mi samochodów na podjeździe. Szybko wysiadłem z pojazdu i go zakluczyłem. Kiedy znalazłem się pod frontowymi drzwiami nacisnąłem dzwonek i czekałem aż ktoś mi otworzy. Powitała mnie kobieta w średnim wieku, w zielonej sukience.
     — W czym mogę pomóc? zapytała, a ja coraz bardziej się denerwowałem. Chciałem jak najszybciej być obok Alison. By móc ją przytulić i dać jej moje wsparcie. 
     — Jestem chłopakiem Alison odpowiedziałem szybko. Kobieta chwilę się zastanawiała, ale potem wpuściła mnie do środka. Z salonu dobiegał głośny szloch zgromadzonych tam ludzi. Przełknąłem głośno ślinę. Musiałem temu stawić czoła. Przekroczyłem prób salonu, ale nie zauważyłem Allis wśród kilku kobiet, które lamentowały. Przeraziłem się odrobinę.
     — Dzień Dobry powiedziałem grzecznie, choć wiedziałem, że nie jest "dobry".
     — O, witaj Harry - pani Larkin wytarła łzy chusteczką i podeszła w moim kierunku. Przytuliła się do mnie i znów zaczęła płakać. Na początku byłem zszokowany, ale potem objąłem delikatnie kobietę i pogłaskałem uspokajająco po plecach.  Dziękuję, że przyszedłeś wychlipała cicho, a ja niezręcznie rozejrzałem się po zgromadzonych. Wszyscy przypatrywali się nam z zainteresowaniem. W końcu Pani Larkin mnie puściła i pokazała palcem na schody, dyskretnie mówiąc, że Allis jest u siebie. Już miałem się odwrócić, ale o czymś sobie przypomniałem. 
     — Moje najszczersze kondolencje, Pani Larkin powiedziałem i lekko się uśmiechnąłem. Kobieta tylko pokiwała głową i odwróciła się do mnie plecami idąc na swoje miejsce. Uznałem, że to dobry moment aby wyjść. Wszedłem na górę i skierowałem się prosto do pokoju mojej dziewczyny. Zapukałem delikatnie, ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Nacisnąłem klamkę, a drzwi ustąpiły. Na środku dużego łóżka, po turecku siedziała Alison. W rogu, gdzie zazwyczaj stał duży kwiat znajdowało się łóżeczko dziecięce, w którym spał Jonathan.
     — Alison? Kochanie szepnąłem, a dziewczyna nawet się nie odwróciła w moją stronę. Podszedłem i usiadłem tuż obok niej. Była zapatrzona w zdjęcie na ścianie, które przedstawiało ją i brata. Nie ruszała się, nie mówiła, tylko płakała.
     — Allis, skarbie powiedziałem łagodnie. Dotknąłem jej ramienia, ale ona na to nie zareagowała. Westchnąłem ciężko, z nią jest naprawdę źle. -Wiem jak się czujesz, skarbie. Zdaję sobie sprawę, że żadne słowa nie pomogą. Ale jestem tu dla ciebie i Jonathana, chcę was wspierać i pomóc jak najlepiej potrafię - powiedziałem, a dziewczyna oderwała wzrok od zdjęcia. Spojrzała przepełnionymi łzami oczyma na mnie. Serce mi się ścisnęło.
     — Obiecujesz? wychlipała. 
     — Obiecuję powiedziałem, a ona mocno się do mnie przytuliła. Objąłem ją ramionami i położyłem na pościeli. Alison leżała na mojej klatce piersiowej i moczyła mi koszulkę, ale nie miało to większego znaczenia. Ważna była ona i mój syn. Dwie najważniejsze dla mnie osoby a tym świecie.

 

Co myślicie? LICZĘ NA KOMENTARZE :)

 

7 komentarzy:

  1. Wiedziałam! Po prostu to wiedziałam, ale to nie zmienia faktu, że to boli. Cholerka domyślam się, że to jeszcze nie koniec problemów z tym zabójcą. Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie! Jak mogłaś ? ;/ Kogokolwiek ale nie Andy'iego! :/ Rozdział wyszedł ci genialnie, ale ta śmierć :'( Czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oo.. smutne a zarazem słodkie.. czekam na next xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałaś nominowana do TAG'u "10 faktów o mnie"
    więcej tutaj ----> http://inf-ini-ty-fanfiction-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdzial,ale bardzo smutny :/
    Dlaczego akurat Andy, choc w sumie lepiej zeby to byl on ,a nie Allis czy Harry
    On musi teraz uwazac,pilnowac jej

    OdpowiedzUsuń
  6. Ocena Twojego bloga pojawiła się w ocenialni ;)
    http://werdykt-wilka.blogspot.dk/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie
Nastolatka, mająca trochę bardziej poważne spojrzenie na życie niż jej rówieśnicy. Odważna, szczera, bezpośrednia, niezwykle ironiczna, czasem opryskliwa, ale z poczuciem humoru i dystansem do własnej osoby. Potrafi mieć wyjebane na wszystko i wszystkich. Pisząca swoje dziwne, chore historię, które zrodziły się w małej czerwonej główce. Zaczynała jako bloggerka na onet pod koniec kwietnia w 2012 r. gdzie pisała kontynuację serialu animowanego Galactik Football. Lubiąca nowe znajomości i pisanie opowiadań. Nie gryząca i lubiąca rozmawiać o głupotach, więc nie bójcie się napisać ;)