18 stycznia 2015

Rozdział VIII

ZACZNIE SIĘ AKCJA, CZYTAJCIE DO KOŃCA ;* 
***
22.03.2014 r.
wieczór


    Tego dnia spotkało mnie wielkie szczęście. Pearl wyjechała z Patrickiem na dwa dni do znajomych. Bardzo się z tego cieszyłam, że odpocznę trochę od mojej kochanej kuzyneczki. Jonathan był dzisiaj bardzo niespokojny, było już koło 20-stej, a ten dalej nie spał. Marudził i naprawdę działał mi na nerwy. Mama starała mi się pomagać, ale widziała, że Jonathan jest jakiś inny. Dlatego też miałam go cały czas na oku. Tego wieczoru siedziałam z moim synkiem na kanapie i oglądaliśmy bajkę. Zazwyczaj to właśnie ten sposób spędzałam z nim czas. Rozległo się pukanie do drzwi. Moja mama poszła otworzyć, głosy dochodzące z korytarze wskazywały na to że był to mój brat wraz ze swoją dziewczyną. Wraz z synkiem udaliśmy się do przedpokoju, gdzie ujrzeliśmy dwie uśmiechnięte twarzyczki. Debby zareagowała momentalnie, przybliżyła się do nas, dała mi całusa w policzek, a następnie odebrała ode mnie Nathana. Mój brat uśmiechnął się na ten widok. Mama wstawiła wodę na herbatę, a my udaliśmy się do salonu.
Była rzecz, która naprawdę bardzo mnie martwiła. Harry. Od wyjścia z mojego domu w ogóle się nie odzywał. Wiem, że to głupie, ponieważ nie musi dzwonić do mnie co 10 minut, ale ja i tak mam dziwne przeczucie. Przecież on zawsze pisał chociażby głupiego esemesa. Te głupie wczorajsze wiadomości mnie strasznie zdenerwowały. Jestem teraz strasznie przewrażliwiona. Nie wiem dlaczego.
    Debby była dzisiaj bardzo cicha, bawiła się z Jonathanem, któremu poprawił się humor z powodu odwiedzin ulubionej cioci. Jednakże było to dla mnie podejrzane, że praktycznie się nie odzywa i jest tak jakby "zamknięta we własnym świecie".
     — Debs, dlaczego jesteś dzisiaj taka cicha? - zapytał mój tata, który widocznie też zauważył, że dziewczyna mojego brata dziwnie się zachowuje. Jej oczy lekko się rozszerzyły, ale wysłała nam uspokajający uśmiech.
     — Debbie jest dzisiaj jakoś strasznie niespokojna. Poza tym podjęliśmy pewną decyzję - powiedział mój brat, a Debby kaszlnęła. Wydawało mi się, że to coś poważnego. Do tego Harry wciąż nie odbierał telefonów.
     — Jaką decyzję? - zainteresowała się mama, która weszła do salonu z herbatą. Andy posłał Debby uspokajający uśmiech.
     — Wraz z Debby podjęliśmy decyzję, że chcemy wziąć ślub i założyć rodzinę - uśmiechnął się szeroko, a ja zapiszczałam ze szczęścia. To była cudowna wiadomość. Moja mama była zachwycona, ojciec również.


***
23.03.2014r.

    Po dwóch godzinach Jonathan w końcu zasnął. Byłam strasznie zmęczona, ale za nic na świecie nie mogłam pójść spać. Martwiłam się o Harry'ego. Nie odbierał, nie odpisywał. Może zachowywałam się jak chora psychicznie dziewczyna. Nie wiem. Bałam się, kochałam Stylesa i zwariowałabym gdyby coś mu się stało. Życie już nigdy nie byłoby takie same, a Jonathan wychowywałby się bez ojca. W tamtym momencie zauważyłam jak moje życie jest od niego uzależnione. Leżałam na dużym łóżku wśród kilkudziesięciu poduszek. Przewracałam się z boku na bok, nic nie pomagało. Za oknem panowała wielka wichura. Drzewa mocno się przechylały. Nie pomagały mi takie głupie zabiegi jakby chociażby liczenie baranów. W końcu zdenerwowana wstałam z łóżka. Zegarek wskazywał dokładnie drugą w nocy. Odwróciłam się plecami do okna, nagle rozległo się jakby puknięcie. Co do cholery? Byłam na pierwszym piętrze. Wystraszona spojrzałam w stronę okien. Niczego tak nie było. Robiłam się przewrażliwiona. Na paluszkach w piżamie poszłam do kuchni. Ogarniająca mnie ciemność była naprawdę straszna. Schodziłam właśnie ze schodów, nie wiem jak to się stało, ale na ostatnim schodku potknęłam się i upadłam. Przeklęłam swoją niezdarność i szybko się podniosłam. Zapaliłam światło i postanowiłam wypić herbatę. Nie byłabym mną gdybym przypadkiem nie rozsypała saszetek z herbatą. Schyliłam się by pozbierać porozwalaną po podłodze Sagę. Ponownie usłyszałam puknięcie w okno. Zamarłam.


"Co się dzieje?"

***

    Dopiero koło trzeciej w nocy udało mi się zmrużyć oko, ale nie nacieszyłam się nim zbyt długo. Po upływie dwudziestu minut elektroniczna niania zaalarmowała mnie, że Nathan się obudził. Zmęczona i rozdrażniona udałam się do jego pokoju. Dziecko było niespokojne, kręciło się i wierciło. Wzięłam synka w ramiona i zaczęłam go kołysać. To jednak nic nie dawało, chłopczyk krzyczał coraz głośniej. W końcu obudził moją mamę, która przyszła zobaczyć co się dzieje. Obie próbowałyśmy na wszelkie sposoby uciszyć dziecko, ale nic nie skutkowało. W końcu mama poszła po syrop przeciwbólowy, stwierdzając, że musi go boleć brzuszek. Za oknem panowała gęsta mgła, która pokryła Londyn. Widoczność była bardzo ograniczona, a ja nadal martwiłam się o Harry'ego, który nie dawał przez cały wczorajszy dzień znaków życia. A ja naprawdę zaczęłam wpadać w głupią paranoję. Wkrótce udało nam się wraz z mamą uspokoić Jonathana różnymi głupimi zabawami. Dochodziła szósta rano. Ziewnęłam głośno siedząc w kuchni. Mieszałam ze znudzeniem kawę, którą zrobiła mi mama. Byłam wykończona. Nieprzespana noc działała bardzo niekorzystnie, tym bardziej bo takim czasie słuchania krzyków Jo. Próbowałam chyba z 10 razy dodzwonić się do Stylesa, który wciąż nie odbierał. Zaczęłam się wkurzać, ciągle mnie ignorował... Albo to może ja byłam byt uciążliwa? Wyjaśnię to sobie z nim kiedy tylko go spotkam. Rozległo się walenie do drzwi. Nie pukanie, a walenie. Zwlokłam się do przedpokoju i otworzyłam drzwi. Debbie wpadła do środka jak burza. Była cała przemoczona, jej tusz pozostawał rozmazany. Stałam bez ruchu. Co się do cholery działo? Debby odwróciła się w moją stronę. Jej oczy były przepełnione łzami.
     — Andy nie wrócił na noc, Alison! - wrzasnęła, a mną wstrząsnęło. Poruszyłam gwałtownie głową na boki.
     — Przecież wracał z tobą - odkrzyknęłam na nią, widziałam panikę w jej oczach. Ja też ją czułam. Zauważyłam kątem oka moją mamę z Jonathanem na rękach. Miała przerażoną minę.
     — Odprowadził mnie do domu, ale potem miał iść po swojego pijanego kolegę! Zadzwonił po tym jak od was wyszliśmy! Miał wrócić po 20 minutach! Do tej pory go nie ma! - sapnęłam przerażona. Andy zniknął, a Harry wciąż się nie odzywał.



Jak myślicie, co się stało? ;]

30 komentarzy = rozdział 21.01.2015r. ;]

22 komentarze:

  1. Kurczę. Robi się naprawdę poważnie. Mam wrażenie, że obydwa zniknięcia są ze sobą powiązane. Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  2. No, no,no. Ciekawie się zapowiada nn ^^ Myślę, że umówili się na jakąś ustawkę czy coś xd Czekam na nn, super rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj co sie porobiło. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Moze wspolnymi silami chca sie pozbyc tego Rodgera?

    OdpowiedzUsuń
  5. To ma coś wspólnego z tym facetem co wyszedł z więzienie, ja to wiem:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Co się porobiło :O czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. jejku świetny rozdział :) czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdzial,ale o co chodzi?
    Przeciez Harry nigdy nie zniknal na tak dlugo i te pukanie w okna w nocy, myslalam ze to harry puka,ale nie, o co chodzi?

    OdpowiedzUsuń
  9. super, nie mogę się doczekać dalszej części ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział genialny *-* Jestem przekonana, że chodzi o tego gościa co wyszedł z więzienia. I jeszcze te pukanie w okna. OMG ciekawe co wykombinowałaś :) to do następnego x

    OdpowiedzUsuń
  11. :D Harry kocham cb

    OdpowiedzUsuń
  12. O matko...Co tu się dzieje? Czyżby Pearl? A może raczej ten kolega Harrego od zakładu? Juz sama nie wiem...Ale muszę się dowiedzieć!! Błagam o szybki next <3 Zapraszam też do siebie :) - this-is-my-fucking-life-honey.blogspot.com
    Pozdrawiam @yolobitch1988 xx.

    OdpowiedzUsuń
  13. Genialny! <3 czekam na następny ;3

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny rozdział, kocham! ♥♡

    OdpowiedzUsuń
  15. Wczesniej nie komentowalam tego cudnego *-* bloga ale kiedys trzeba zaczac :)
    Jestem z toba od poczatku pierwszej czesci i ciagle z ekscytacją czekam na nowy rozdział.Cudnie piszesz.Moje opowiadania są beznadziejne (ale mają fajną fabule).
    Tak zebys wiedziala cos o mnie to jestem Maja,mam 12 lat i prowadze z kolezanką bloga o one direction :)
    Zapraszam:
    wearedirectioner4ever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Jejku czekam na kolejny rozdzial . X

    OdpowiedzUsuń
  17. O WOW! Znalazłam tego bloga nie dawno bo dziś rano i przyznam Ci że jest wspaniały. Masz ogromny talent :* Mam nadzieję, że nic sie nie stało chłopakom :) Pozdrawiam i życzę weny xx

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie
Nastolatka, mająca trochę bardziej poważne spojrzenie na życie niż jej rówieśnicy. Odważna, szczera, bezpośrednia, niezwykle ironiczna, czasem opryskliwa, ale z poczuciem humoru i dystansem do własnej osoby. Potrafi mieć wyjebane na wszystko i wszystkich. Pisząca swoje dziwne, chore historię, które zrodziły się w małej czerwonej główce. Zaczynała jako bloggerka na onet pod koniec kwietnia w 2012 r. gdzie pisała kontynuację serialu animowanego Galactik Football. Lubiąca nowe znajomości i pisanie opowiadań. Nie gryząca i lubiąca rozmawiać o głupotach, więc nie bójcie się napisać ;)