7 grudnia 2014

Rozdział VI

Przepraszam czytelników, których miałam informować o rozdziale, ale wstyd mi za to "COŚ", więc tego nie zrobiłam ;/
*
Kilkadziesiąt minut wcześniej


    Moją błogą drzemkę przerwał dźwięk dzwoniącego telefonu. Zaspany przyłożyłem telefon do ucha, jednakże to co usłyszałem obudziło mnie natychmiastowo. Płacz mojego syna i kobieta, którą kochałem zapłakana. Rozmowa trwała bardzo krótko, ale już po minucie ubierałem buty i kurtkę. Kluczyki od samochodu zabrałem w mgnieniu oka i szybko wybiegłem z mieszkania. Nie interesowało mnie, że zostawiłem je otwarte. Liczyło się to co działo się z moim synem. Niedługo potem byłem już pod domem Alison. W oddali widziałem karetkę pogotowia, która zmierzała w moim kierunku. Może to głupie, ale nie zaczekałem na nich tylko pobiegłem prosto do pokoju Jonathana. Słyszałem krzyki i płacz. To co zobaczyłem - przeraziło mnie. Pani Larkin trzymała w ramionach Jonathana, który głośno płakał i wił się w jej ramionach. Potem zauważyłem Alison, która siedziała pod ścianą. Była blada i kompletnie przerażona.
     — Pogotowie już jest! wykrzyknęła mama Alison, na co dziewczyna straciła przytomność. Porwałem ją w ramiona i mogłem tylko obserwować jak pani Larkin wybiega z pokoju z moim synem na rękach. Poczułem łzy w oczach. Przeciągnąłem Alison na swoje kolana i kołysałem. Szeptałem czułe słówka na ucho. Martwiłem się o swojego syna, ale nie mogłem zostawić Alison samej. Postanowiłem, że kiedy się ocuci, to razem pojedziemy do najbliższego szpitala. Klepałem ją delikatnie po policzkach by ją ocucić. I płakałem, płakałem jak frajer.

Dwie godziny później

Otyły lekarz z długimi włosami tłumaczył nam co z naszym synem. Obejmowałem Alison, która starała się nie płakać. Jej mama stała z boku, wyglądała na wystraszoną.
     — U Jonathana wystąpił lekki obrzęk błony śluzowej dróg oddechowych. Dlatego Jonathan miał świszczący oddech, gorączkę, bóle brzucha i był niespokojny. Katar był pierwszym objawem. To na 90% zapalenie oskrzeli. Pobraliśmy już wymaz z błony śluzowej nosa i gardła aby się upewnić.
     — Czy mały otrzymuje, na chwilę obecną, jakieś leki? - zapytała Pani Larkin. Lekarz westchnął i spojrzał w naszym kierunku. Przytuliłem do siebie mocniej dziewczynę.
     — Teraz otrzymuje tlen, jeżeli potwierdzi się moja hipoteza, to otrzyma antybiotyk.
     — W porządku, możemy go odwiedzić? zapytałem, odzywając się po raz pierwszy od naszej rozmowy. Wróciliśmy na pediatrię. Alison wyraziła zgodę by zostać w szpitalu dopóki Nathan nie wyzdrowieje. Spędzi to cały tydzień, a nawet dłużej jeżeli Jonathan nie wyzdrowieje do tego czasu. Wszedłem wraz z Alison na salę, w której dziewczyna miała leżeć z dzieckiem. Z tego co powiedziała pielęgniarka Allie będzie sama w sali z dzieckiem, chyba że na oddział zostanie przyjęte nowe dziecko. Jakaś starsza siostra (chodzi tu o pielęgniarkę) o krótkich, rudych włosach mówiła coś do naszego dziecka i uśmiechała się. Kiedy nas zauważyła uśmiechnęła się szeroko i pouczyła nas o pewnych sprawach. Zbliżyliśmy się do łóżeczka szpitalnego gdzie było nasze dziecko. Alison pogłaskała go delikatnie po policzku, zauważyłem, że jest bliska płaczu. Ścisnąłem ją mocniej i pocałowałem w czoło.

    Na terenie szpitala znajdował się mały ogród. Zabrałem tam Alison, która nadal była roztrzęsiona wydarzeniami sprzed paru godzin. Trzymałem ją za rękę i po prostu spacerowaliśmy po żwirowej ścieżce. Na środku stała fontanna, a po całym ogrodzie były posadzone małe drzewka ozdobne. Gdzieniegdzie stały drewniane ławki, na których można było przysiąść. Szliśmy w ciszy, zupełnie nie wiedząc co powiedzieć. Byliśmy tam sami, w końcu nie wytrzymałem i szarpnąłem do siebie blondynkę. Powoli się ściemniało, a jej blond włosy pięknie wyglądały w świetle zachodzącego słońca. Spojrzałem w jej oczy, dziewczyna uśmiechnęła się szeroko, ale w jej oczach widać było smutek. Pochyliłem się, nasze nosy się stykały. Patrzeliśmy sobie w oczy, w końcu dziewczyna nie wytrzymała i wpiła się w moje usta. Nie pozostawałem dłużny i oddałem pocałunek, który stawał się coraz bardziej namiętny. Przysiadłem na ławce, która znajdowała się zaraz za nami. Dziewczyna siedziała na mnie okrakiem i wciąż mnie całowała. Swoje ręce położyła na mojej szyi, a ja nie wytrzymałem i ścisnąłem dłońmi jej pośladki. Blondynka jęknęła mi w usta. Oderwałem się od niej z powodu braku powietrza. To prawdopodobnie był najbardziej namiętny pocałunek w historii. Uśmiechnąłem się szeroko i przytuliłem dziewczynę do swojej klatki piersiowej. Alison zachichotała i jeszcze bardziej się we mnie wtuliła. Pocałowałem ją we włosy.
     — Kocham cię, Alison szepnąłem do jej ucha. Dziewczyna podniosła głowę z mojej klaty i spojrzała mi prosto w oczy. W jej oczach widoczne były iskierki szczęścia.
     — Ja też cię kocham, Harry szepnęła i znów mnie pocałowała.
Pocałunek z kobietą marzeń przy zachodzącym słońcu? Jestem na tak

 

JEST MI WSTYD, ŻE CZEKALIŚCIE 2 TYGODNIE NA TO GÓWNO.
Ten rozdział jest krótki, straszny, okropny ;-; 
Przepraszam was za to, ale jestem chora i nie miałam ochoty na pisanie, a nie chciałam przekraczać 2 tygodni. 
-
Możecie się cieszyć! Są ze sobą! ZADOWOLENI? Jeszcze przez jeden rozdział spodziewajcie się względnego spokoju. Potem będzie ciekawiej ;]

12 komentarzy:

  1. Super! Nie moge sie doczekac kolejnego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie gadaj, bo jest świetny ! <3 Czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdzial dawaj nastepny , nie no taki zarcik ale czekam na nexta . Buziole Wika . Xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Agatko,( wiem że kochasz ten zwrot..) ty mnie znasz xd i wiesz, że zawsze cię wspieram ale załamałam się i to totalnie... Po tobie spodziewałam się hmmm...
    No właściwie to lepszego się nie dało 🔝Może i krótki z czego powodui jest niezmiernie przykro. Ale.. Jest piękny słodki i delikatny. Atuty bloga którego szukam ! Ally i Harry ojej ulżyło mi . W końcu są razem. Ale znając twój piękny sposób pisania zaraz coś się (ironozując) spierdoli. Więc czekam na następny jeszcze lepszy rozdział. Wzruszyłam się mówiąc z pełną szcerością. Kocham i dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Te ostatnie zdania brzmią jak groźba xD. Nareszcie razem! Oby małemu nic nie było. Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Omg! Świetne! Kocham kocham kocham! Jak sie ciesze, że kolezanka polecila mi ten blog! Czekam na next i weny życze ~xoxo~

    OdpowiedzUsuń
  7. Tańczę dziwny taniec radości bo wreszcie są razem ♥ Szczerze powiedziawszy bałam się, że uśmiercisz Jonathana, a wtedy bym Ci tego ie wybaczyła :D Ale wszystko jest Happy miłość kwitnie a ja mogę teraz z tego szczęścia jest kotlety! (jestem dziwna)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak się cieszę ,że są razem! <3 no i ,że Jonathanowi nic nie jest :) Czekam na next! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. szczerze? Widać, że ci trochę słabiej poszło, niestety. Według mnie nie za bardzo tu pasują te dwa wątki w rozdziale. Pierwszy mówi o chorobie dziecka i rozpaczy Alli. Drugi mówi o powrocie do siebie Alli oraz Harrego i o szczęściu Alli. Według mnie to troszkę nietaktowne, że Alli była pogrążona w rozpaczy, a tu... myk! I już jest szczęśliwa, zapominając o zdarzeniach sprzed chwili. To mi nie pasowało. Co do reszty, nie zauważyłem błędów. Weny życze "leniuszku" xp Pozdro XD Adrian:)

    OdpowiedzUsuń
  10. kocham tego bloga <3 czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zostałaś nominowana do Liebster Award :)
    Więcej informacji:
    http://i-cant-love-them-both.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie
Nastolatka, mająca trochę bardziej poważne spojrzenie na życie niż jej rówieśnicy. Odważna, szczera, bezpośrednia, niezwykle ironiczna, czasem opryskliwa, ale z poczuciem humoru i dystansem do własnej osoby. Potrafi mieć wyjebane na wszystko i wszystkich. Pisząca swoje dziwne, chore historię, które zrodziły się w małej czerwonej główce. Zaczynała jako bloggerka na onet pod koniec kwietnia w 2012 r. gdzie pisała kontynuację serialu animowanego Galactik Football. Lubiąca nowe znajomości i pisanie opowiadań. Nie gryząca i lubiąca rozmawiać o głupotach, więc nie bójcie się napisać ;)