29 października 2014

Rozdział III

 Przepraszam za literówki i możliwe błędy interpunkcyjne.
Rozdział dedykuję dla : Uli Faraway
Dziękuję za cudowny komentarz :)
 WAŻNA NOTKA DOTYCZĄCA ZMIAN POD ROZDZIAŁEM!

*

    Co zrobić kiedy życie wali ci się na głowę? Co będzie wtedy kiedy nie potrafisz znaleźć wyjścia z sytuacji? Co zrobisz ze sobą? Załamiesz się? Będziesz walczyć dalej? A może całkowicie skapitulujesz, chowając się w kącie? Jest wiele wyjść z sytuacji, wiele perspektyw. Zazwyczaj. Są takie sytuacje gdzie człowiek może wybrać tylko złe opcje, same dobre, obojętne lub.. nie ma żadnej. Siedziałem w tym parku i zastanawiałem się - Jaka jest moja sytuacja? Ile tak naprawdę miałem wyjść? Kilka? Żadne? A może wiele i po prostu ich nie dostrzegałem? Nie wiedziałem co będzie dobre. Byłem pewny tylko tego, że chcę ją odzyskać. Niby banalne, a jednocześnie tak cholernie trudne. Tak znalazłem się w TYM parku. Zamyślony, zagubiony i smutny. Bez planu działania i zniechęcony do życia. Siedziałem na ławce na uboczu. Dzisiejszy dzień był całkiem niezły zważając na to, że niedawno rozpoczął się marzec. Pogoda nigdy Londynu nie rozpieszczała, ale dzisiaj było całkiem ładnie. Szkoda tylko, że mój humor nie pokrywał się z pogodą. Dużo bym wtedy dał by być szczęśliwy, beztroski, ze wspaniałą dziewczyną i dzieckiem przy boku. Ale życie nigdy nie daje tego czego chcemy, zawsze dostajemy po dupie. Inni mniej, inni więcej. Zaskakujące jest to jak bardzo w jednym momencie potrafi się wszystko zepsuć. To co budowaliśmy przez sekundy, godziny, dni, miesiące.. lata, potrafi zniknąć jak za odjęciem czarodziejskiej różdżki. W przeciągu mgnienia oka załamuje się świat, nasze marzenia, cele i całe szczęście, które posiadamy. Nie jest to sprawiedliwe, nigdy nie było i nigdy nie będzie. Zawsze znajdzie się ktoś smutny, niezadowolony. Jednym z nich byłem ja. Załamany chłopak siedzący na drewnianej ławce w parku na uboczu. Jaką alternatywę wybrałem? Głownie załamywanie się na tamtej drewnianej konstrukcji. Zieleń trawy i drzew działała na mnie uspokajająco. Nie przechodziło tu zbyt wielu ludzi, więc mogłem moje niepoukładane myśli analizować do woli. Powoli oparłem łokcie na swoich kolanach, chowając twarz w dłonie. Pięty zaczęły wystukiwać rytm ,,góra - dół, góra-dół". Próbowałem się zebrać, poskładać w całość. Oderwałem twarz od dłoni, spoglądając jedynie w jeden punkt na ścieżce. Punkt kroczył sprężyście, z uśmiechem na ustach. Był objęty przez jakiegoś gościa, który jedną dłonią prowadził wózek, a drugą obejmował. Mój punkt. Tym punktem była Allis. Moja mała Alison. Szła bardzo zadowolona u boku jakiegoś faceta, który do tego prowadził w wózku MOJEGO syna. Poczułem narastającą wściekłość, ale jednocześnie smutek. Uczucie trudne do zrozumienia. Serce zaczęło mi walić na ich widok. Chciałem jak najszybciej podbiec do tego gościa, uderzyć go i mocno przytulić MOJĄ rodzinę. Ale wiedziałbym, że to nic nie da. Alison nie lubi przemocy, denerwuje się podczas bójek. Pewnie jej piski obudziłyby Jonathana jeżeli śpi. Mały wystraszyłby się mocno, a moje serce by pękło. Moje dziecko nie mogło się mnie bać. W żadnym stopniu. Po kilku sekundach intensywnej walki w myślach wstałem sprężystym ruchem z ławki. Skierowałem się prosto do wyjścia. Nie miałem zamiaru patrzeć na tę szczęśliwą rodzinkę. Nie, kiedy na moim sercu ciąży kamień o wadze kilkunastu ton. W kilka minut znalazłem się przy bramie. Nie patrzyłem na drogę tylko po prostu z impetem wpadłem na dziewczynę, która szła w przeciwnym kierunku. Zderzyliśmy się głowami, poczułem lekki ból. Szybko jednak się otrząsnąłem i zauważyłem, że owa kobieta siedzi na ziemi trzymając się za głowę. Szybko wystawiłem w jej kierunku swoją dłoń, a ona ochoczo ją przyjęła. Miała ładne brązowe oczy, ale Alison miała piękniejsze. Dziewczyna była trochę wyższa od Allie, miała może z 178 cm wzrostu. Jej włosy sięgały do ramion i były koloru głębokiej czekolady, mimo to nie mogłem nie pomyśleć o  - złotych jak łan zboża - włosach Al. Walnąłem się mentalnie w twarz.



,,Dlaczego ja je porównuje?''

Uśmiechnąłem się smutno, bo znowu moje uczucia odżyły. Przed oczami ponownie pojawiła mi się sytuacja sprzed kilku minut. Znowu poczułem na zmianę ogarniającą wściekłość i smutek. Dziewczyna stojąca przede mną przyglądała mi się zagadkowo. Kiedy na nią spojrzałem uśmiechnęła się słodko.


,,Alison ma piękniejszy uśmiech - od razu wtrącił mój mózg."

Miała naprawdę piękne, białe zęby. Nie mogłem nie oddać uśmiechu, spróbowałem ze wszystkich sił. Miałem nadzieję, że nie wyszedł z tego grymas niezadowolenia. Brunetka podeszła stosunkowo blisko mnie. Wstrzymałem oddech bo z łatwością mogła mnie teraz pocałować, ale wciąż patrzyła tylko w moje oczy. W końcu podniosła dłoń do mojej piersi i lekko strzepała coś z wierzchu mojej bluzy.
     — Miałeś tu coś. Jestem Pearl odsunęła się na bezpieczną odległość, natomiast ja odetchnąłem z ulgą. Jej bliskość trochę mnie skrępowała.
     — Na imię mam Harry powiedziałem szybko, wciąż zamroczony jej śmiałym i trochę dziwnym zachowaniem. Nie byłem gotowy na taką bliskość kobiet. Chyba, że to by była Alison.
     — Miło mi cię poznać, Harry Pearl powiedziała moje imię dość pożądliwie. -Myślę, że pójdziesz ze mną na kawę w ramach rekompensaty? zatrzepotała długimi rzęsami. Przygryzłem wargę nie wiedząc co dokładnie mam zrobić. Nie wiedziałem czy jestem w stanie spędzić miłe popołudnie po tym co zobaczyłem. Westchnąłem ciężko, przeczesując jednocześnie włosy.
     — Wiesz co, Pearl? To chyba nie najlepszy pomysł. Jestem dzisiaj w złym nastroju, ale zostawię ci swój numer jakbyś chciała pójść na tę kawę kiedy indziej starałem się mówić tak aby jej w żaden sposób nie zranić, nie chciałem mieć teraz na sumieniu tej dziewczyny.
     — W porządku, Harry powiedziała smutno. Kurwa, naprawdę zrobiło mi się jej żal.
     — Ale przecież się spotkamy, tak? dotknąłem jej ramion wysilając uśmiech. Obiecuję zadeklarowałem, u dziewczyny od razu pojawił się uśmiech.
     — Daj mi swój telefon wyciągnęła wypielęgnowaną dłoń przede mnie. Spojrzałem na nią pytająco, ale szybko dałem jej moją komórkę. Dziewczyna sięgnęła do tylnej kieszeni w swoich obcisłych dżinsach i podała mi białego Samsunga. Zrozumiałem, że też mam zapisać jej swój numer. Szybko go wstukałem i zapisałem kontakt jako ,,Obiecana kawa". Po chwili wymieniliśmy się urządzeniami. Poszliśmy oboje w przeciwnych kierunkach, ówcześnie żegnając się krótkim ,,do zobaczenia".


Alison

    Dzień prawie bez zmartwień był tym co było mi trzeba. Zaczął się już w nocy. Podczas standardowej pobudki około 3 w nocy, którą zgotował mi Jontahan mój kuzyn mnie zastąpił. Podgrzał mleko, które ściągnęłam z piersi i nakarmił małego zanim zdążyłam dobrze zwlec się z łóżka. Byłam mu bardzo wdzięczna. Rano przygotował mi śniadanie do łóżka. Zapach przepysznych omletów łączył się z wonią świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy. Poczułam się kochana. Pozwolił mi żebym choć na chwilę zapomniała o Harry'm i o tym jak bardzo go zraniłam. Nie pozwolił mi się nudzić. Zaraz po śniadaniu obejrzeliśmy film, a w międzyczasie tak świetnie opiekował się Jonathanem. Wyglądali jak ojciec z synem. Wtedy zrobiło mi się przykro, że właściwie pozbawiam Nathana takiego życia, ale szybko Patrick wyrzucił to z mojej głosy propozycją spaceru. Chodziliśmy uliczkami TEGO parku. Dzień był naprawdę ładny. Bardzo piękny, wiosenny klimat. Zielone listki na drzewach sprawiały, że park bardzo mnie uspokajał. Zapach świeżo skoszonej trawy unosił się delikatnie. Patrick obejmował mnie w talii prawą ręką, a lewą prowadził wózek z Jonathanem. Chłopczyk wesoło potrząsał swoją grzechotką w kształcie żyrafy. Szliśmy wolno, rozkoszując się chwilą kiedy słońce delikatnie pieściło naszą skórę. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Opowiadałam mu dużo o Harrym i o tym wszystkim przez co przeszliśmy. Słuchał z uwagą, a ja cieszyłam się, że go mam. Był dla mnie jak Andy, jak drugi brat. Zaniedbaliśmy ostatnio swój kontakt, co prawda odwiedzał mnie razem z Debby, ale to już nie to samo. Kilkunastominutowa rozmowa to nie było to co kiedyś. Ale wszystko rozumiałam, ja starałam się wychowywać dziecko, a on pracował i miał dziewczynę. T też było dla mnie trudne. Tęskniłam za bratem, którego kiedyś miałam tylko na wyłączność.

    Prawie cały dzień uśmiechałam się jak głupia. Patrick sprawił, że na chwilę zapomniałam o wszystkich przykrościach. Moi rodzice byli w pracy, kuzyn rozpakowywał się, kiedy nucąc piosenkę wstawiałam wodę na herbatę. Jonathan leżał w specjalnym leżaczku, bawiąc się swoją ulubioną grzechotką. Jego niebiesko-zielone oczy wyglądały na dość skupione. Co chwilę bełkotał coś po swojemu i śmiał się. Dzisiaj był naprawdę bardzo grzeczny, chciałam aby był taki cały czas. Woda gotowała się w czajniku gdy stałam oparta o blat i przyglądałam się mojemu dziecku. Z uśmiechem na ustach patrzyłam na to jaki był perfekcyjny. Byłam pewna, że każda matka tak mówi, ale on po prostu był najsłodszym i najcudowniejszym dzieckiem na świecie. Pochłonięta myślami i wpatrywaniem się w dziecko nawet nie zauważyłam, że Pearl uważnie mi się przygląda opierając się o framugę drzwi.
     — Dużą herbatę, niezbyt mocną, z dodatkiem mleka powiedziała tak jakby mówiła do kelnerki w kawiarni. Spojrzałam na nią zniesmaczona. Dalej była suką, nie zmieniła się.
     — Czy wyglądam ci na kelnerkę? warknęłam chociaż nie chciałam okazywać złych emocji kiedy w pobliżu było moje dziecko. Podeszłam do niego i wyjęłam z leżaczka. Przytuliłam mocno do piersi na co ten uśmiechnął się.
     — Ooooo, jakie to słodkie. Nastoletnia kurwa ze swoim bękartem zaszydziła śmiejąc się głośno. Po kuchni rozniosła się ostra woń jej perfum. Były okropne.
     — Wiesz co? Weź się od chciałam już przystąpić do ataku kiedy w kuchni niespodziewanie pojawił się Patrick z szerokim uśmiechem.
     — To gdzie jest mój śliczny bobas? zapytał zmieniając głos na ,,bardziej dziecinny". Zawrzało we mnie. Znowu Patrick przerwał w momencie kiedy chciałam coś powiedzieć. Chłopak szybko do mnie podszedł i dał małemu buziaka w czółko. Woda w czajniku się zagotowała. Mój kuzyn odwrócił się w stronę kuchenki.
     — Kto ma ochotę na herbatę?



WAŻNE!
 Pod ostatnim rozdziałem pojawiła się propozycja abym zaczęła prowadzić Raptured pride również na wattpadzie. Przystałam na tę propozycję, bo wydała mi się naprawdę fajna. Co wy myślicie?


12 komentarzy:

  1. Napisałaś Herbatę z mlekiem...xD To celowo czy nie? Z resztą nie ważne. Jeśli chodzi o wattpad to ja i tak już będę czytać tutaj, więc mi to obojętne ;)))). Rozdział mi się podoba, a ta jej kuzynka to *****. Chciałabym mieć takiego kuzyna jakim jest Patrick. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ponieważ Anglicy taką piją :) Inaczej to chyba "Bawarka". U nas piją ją najczęściej kobiety w ciąży :)

      Usuń
  2. Cudowny <3 ja bede czytac tutaj, nie na wattpadzie :) Ale Harry jest glupi jak on mogl pomyslec ze se kogos znalazla? Wkurwia mnie Pearl. Czekan na nexta

    OdpowiedzUsuń
  3. Na początek podziękuję za dedykację mojej skromnej osobie :D A teraz przechodząc do rozdziału który jest zachwycający ale to już rutyna. <3
    Jak tak czytałam z perspektywy Harrego to mi się go szkoda zrobiło, widać że biedaczek cierpi ale i tak jestem na niego zła bo głupek jeden wcześniej taki chuj i zranić to Alison umiał a teraz jak jakaś idiotka na niego wpada to taki potulny. -.-'' mam jej dość. Flirciara jedna bezmózga idiotka. Ygh.. Niech ją piorun w tyłek trzaśnie, a no tak plastik nie przewodzi prądu (Taki suchar!)
    Ale wyczuwam napięcie w następnym rozdziale kiedy Alison dowie się że Harry i Pearl się znają. Będzie się działo! Moja propozycja z lwem wciąż aktualna :D
    Dzisiaj taki krótszy komentarz ale nadrobię se w następnym ;) Życzę weny i dużo dużo pomysłów :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział super :)) Już nie mogę sie doczekać nn ;) lightordarkness.blogspot.com -------------- zaczęłam pisać kontynuację, mam nadzieję, że wpadniesz, nie musisz czytać 1 części bo będe starała się wszystko wyjaśnić w rozdziałach. Sory za spam ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Pearl jest jakas poprierdolona xd
    I zaczyna podrywac Harrego :/
    Nie daj się jej Harry xd
    I nie mysl ze Ally ma kogos, kocha tylko ciebie :*
    Fajnie ze Patrick jest dla niej jak bart :D
    I ze spedza z nia tyle czasu :*
    Ja będę czytac tutaj,jakoś bardziej wole blogspota od watpada xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny!!! Tylko Pearl to suka! Mam jej dosyć. A Harry wgl. Nie walczy o Ali! Dlaczego?!
    Pozdrawiam Clauduśka Duśka xx.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nawet nie wiem, co to wattpad;x Cóż, rozdział jest świetny. I dalej nie wiem, jak Pearl może być aż tak niewdzięczną suczą?... Przecież kurwa mieszka u Alli, a ją bezczelnie obraża. Gdyby Pearl nie była dziewczyną, ja bym dał w ryj XD I jeszcze jedno pytanie? Czemu koło Alli wszyscy przystojni faceci(jak tam ich większość nazywa) muszą być z nią spokrewnieni (oprócz Harrego)?? This is a life mystery ;D
    W każdym razie czekam na nexta i weny Ci życze, bo wiem, że potrzebna ;p Pozdro :) Adrian XD

    OdpowiedzUsuń
  8. Boże świetne <333 znalazłam bloga wczoraj a już przeczytałam pierwsza część i to =D od teraz masz nową i stałą czytelniczek <3 =D życzę wen ! =D

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję! Zostałaś nominowana na moim blogu do Libster Award. ;3 Więcej informacji na tej stronce ---> http://still-the-one-ff.blogspot.com/2014/11/libster-award.html
    Pozdrawiam. ♥

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie
Nastolatka, mająca trochę bardziej poważne spojrzenie na życie niż jej rówieśnicy. Odważna, szczera, bezpośrednia, niezwykle ironiczna, czasem opryskliwa, ale z poczuciem humoru i dystansem do własnej osoby. Potrafi mieć wyjebane na wszystko i wszystkich. Pisząca swoje dziwne, chore historię, które zrodziły się w małej czerwonej główce. Zaczynała jako bloggerka na onet pod koniec kwietnia w 2012 r. gdzie pisała kontynuację serialu animowanego Galactik Football. Lubiąca nowe znajomości i pisanie opowiadań. Nie gryząca i lubiąca rozmawiać o głupotach, więc nie bójcie się napisać ;)