15 października 2014

Rozdział II

niesprawdzony.  
Dla Julki, która ciągle mnie wyzywała, że nie piszę rozdziału.

*

    Byłem strasznie wściekły. Na siebie i na wszystkich dookoła. Alison nadal mnie nienawidziła i nie chciała widzieć. Może i nie powiedziała tego wprost, ale ja wiem swoje. Już mnie nie kocha albo nigdy mnie nie kochała. Byłem wyprany z uczuć, całkiem zagubiony i rozżalony. Chciałem ukryć to pod maską wściekłości i obojętności, ale średnio mi szło. Po drodze zajechałem do supermarketu. Szybko przeszedłem do działu z alkoholami. Złapałem za wódkę jednolitrową. Przy kasie kupiłem także paczkę papierosów i ruszyłem do domu. Chciałem jak najszybciej móc się tam znaleźć. Upić się do nieprzytomności i zapomnieć choć na chwile o całym bólu. Uciec od tego co działo się w moim sercu i w mojej głowie. Choć na chwilę poczuć się lekko, bez problemów. Kiedy dotarłem na swoja ulicę wysiadłem z samochodu, trzaskając drzwiami. Już mnie to nie interesowało. W mieszkaniu usiadłem w salonie, włączyłem telewizor i otworzyłem butelkę wódki. Wypiłem łyka prosto z gwintu i skrzywiłem się mocno. Czułem jak alkohol wypala mi przełyk. Poczułem cholerną satysfakcję. Było mi odrobinę lepiej. Zapaliłem papierosa. Szlug za szlugiem, chcąc się odprężyć. Łyk za łykiem, chcąc zapomnieć. W momencie kiedy wypiłem już około połowę butelki zacząłem czuć się gorzej. Byłem już wstawiony. I to całkiem ostro, ale nie powstrzymało mnie to od dalszego picia, wręcz przeciwnie. Czułem się coraz lepiej, a jednocześnie gorzej. Było mi niedobrze, ale jednocześnie powoli zapominałem. Rzucałem się w wir niewiedzy, rozluźnienia, braku zainteresowana czymkolwiek. Było mi dobrze w tym stanie. Po ostatnich dwóch łykach świat mi się kręcił. Byłem szczęśliwy, zapominałem. Nie czułem nic, jak wyciśnięta z wody szmata. Nie mam pojęcia jak doszedłem do swojej sypialni, w momencie, w którym potknąłem się o próg - film mi się urwał.


"Białe ściany, białe kafelki, białe krzesła. Wszystko w bieli. Stoję pośrodku długiego korytarza, który wydaje się nie mieć końca. Odwracam się. Widzę koniec korytarza i światło na jego końcu. Wydaje mi się, że to wielkie okno, ale promienie słoneczne mnie oślepiają. Zauważam tam małą, rozmazaną postać. Próbuję się zbliżyć. Jestem coraz bliżej, ale naglę staje w miejscu. Poznaję, w tej małej osóbce moją siostrę. Pragnę ją przytulić, porozmawiać, ale ona stoi ze spuszczoną głową. Kiedy podnosi na mnie swój wzrok, widzę, że płacze. Łka bezbronnie, a ja nie mogę się zbliżyć.
"Nie poddawaj się" - słyszę i nagle obraz znika. Znajduję się teraz na dachu wysokiego budynku. Widzę Alison, która stoi na krawędzi. Zaczynam głośno krzyczeć i nawoływać aby tego nie robiła. Biegnę do niej i mocno ją łapię lecz ona rozpada mi się w ramionach i zostaje po niej pył. Czuję, że mam coś pod butem. Jest to karteczka z napisem "I tak x nie żyje". Nie rozumiem o co chodzi. Znowu obraz się rozmywa a ja teraz stoję w kuchni mojej mamy, widzę jak gotuje. Czuję, że jest to chyba czerwony barszcz, idę chętnie, ale nagle spostrzegam, że to nie ona. Odsuwam się, na stole widzę nóż. Chwytam za niego, ale postać nagle znika. Nóż wypada mi z rąk, kiedy czuję szarpnięcie za ramię. Jestem przerażony, ale spostrzegam Alison, która bardzo mocno się do mnie tuli. Obejmuję ją, a wtedy Alison zmienia się w brązowowłosą dziewczynę, której twarzy nie widzę"


    Obudziłem się dokładnie o 3:00 cały zalany potem. Przetarłem rękoma twarz, która była cała mokra. Ciągle przed oczyma miałem obrazy z tego dziwnego snu. Ból rozsadzał mi czaszkę, więc nie próbowałem go interpretować. Sny są na tyle dziwne, że można wręcz coś wymusić. Wszystko można logicznie wytłumaczyć. Za Carly mocno tęskniłem, dlatego mi się przyśniła.

Alison chciałem mocno przytulić, ale ona ciągle wymykała mi się z rąk. Karteczka to odpowiedź na śmierć Carls. A mama gotująca w kuchni pojawiła się dlatego że miałem ochotę na domowy obiad. Wszystko dało się logicznie wytłumaczyć. Nie było potrzeby martwić się tym snem. Wyszedłem spocony spod pościeli i udałem się do kuchni by napić się zimnej wody. Ciecz trochę mnie otrzeźwiła. Wypiłem jej sporo zważając na kaca, którego miałem. Wziąłem również tabletkę przeciwbólową, a potem wróciłem do łóżka, w którym zapadłem w błogi sen. Ty razem - bez dziwnych snów.


Alison

W momencie kiedy frontowe drzwi trzasnęły - rozpłakałam się niczym mój syn. Byłam na siebie cholernie wściekła, przecież to było wiadome iż kocham Stylesa. Nadal za nim tęskniłam, a jego obecność obok kosztowała mnie wiele. Wiem, że to mogło wydawać się dziwne, ale ja cholernie bałam się kolejnego zranienia i bólu. Nie chciałam przeżywać tego na nowo. Nie chciałam z powrotem płakać po nocach. Ale równocześnie mocno chciałam aby mnie przytulił mocno do swojej piersi. Szeptał czułe słówka i mówił jak mocno mnie kocha. Wybaczyłam mu, ale nie potrafiłam zaufać z powrotem i nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie to zrobić.
W łazience obmyłam swoją twarz wodą, zawsze pachniało w niej lawendą i środkami  czyszczącymi. Westchnęłam ciężko kiedy wycierałam twarz białym ręcznikiem. Powiesiłam go na haczyku, a następnie udałam się do kuchni. W powietrzu unosił się lekki, cytrusowy zapach. Nasza sprzątaczka bardzo lubiła ten zapach przez co w całym domu był dość wyczuwalny. Z szafki wyjęłam chleb, a z lodówki masło i ser. Zrobiłam sobie szybką kanapkę i usiadłam przy stole ją jedząc. Usłyszałam brzdęk kluczy, po chwili mama weszła do kuchni. Uśmiechnęłam się do niej słabo.
     — Śpi? zapytała w lekkim szoku. Śpiący Jonathan naprawdę cud. Zazwyczaj nie śpi dłużej niż godzinę, a jak już, to nigdy kiedy moja mama przychodzi do domu. Kiwnęłam głową, próbując ukryć wielkie zmęczenie.
     — Możemy porozmawiać? wstawiła wodę na herbatę i oparła się o blat, uważnie na mnie patrząc.
     — Jasne odpowiedziałam spokojnie, starając się trzymać z nią kontakt wzrokowy.
     — Ciocia Brook, jest w sanatorium. Nie chce aby Patrick i Pearl narozrabiali za bardzo. Nie rozumiem tego za bardzo, skoro są dorośli, ale będą u nas przez jakiś czas. Zrobili sobie przerwę od nauki, więc mogą przyjechać. Są już w drodze, będą za jakieś 2 godziny zapatrzyła herbatę, a następnie pozostawiła mnie samą w kuchni w totalnym osłupieniu. Pearl i Patrick to moi kuzyni. Mieszkali w małej miejscowości o nazwie Vedd. Było to bardzo malutkie miasteczko gdzie wszyscy doskonale się znali i wiedzieli o sobie wszystko. Pewnie dlatego ciocia nie chce ich zostawić samych. Wie, że potem nie będzie miała życia wśród społeczności. Z Patrickiem byłam kiedyś bardzo blisko. Był on moim najlepszym przyjacielem, któremu zawsze mogłam się zwierzyć. Z Pearl miałam wiecznie nie najlepszy kontakt. Wiecznie się kłóciłyśmy i wytykałyśmy najmniejsze błędy. Zdawałam sobie sprawę, że to było dawno i ludzie się zmieniają, ale mimo wszystko bardziej cieszyłam się z wizyty kuzyna.

    Kończyłam właśnie lekki makijaż kiedy mama zawołała mnie na dół. Poczułam lekki ścisk w żołądku, ale posłusznie udałam się na dół. Trafiłam na moment, w którym moja mama ściska Pearl, a Patrick wnosił bagaże. Zaparło mi dech w piersiach, strasznie wyprzystojniał. Uśmiechnął się szeroko kiedy tylko mnie zobaczył. Upuścił walizki i podbiegł w moją stronę. Mocno mnie objął.

     — Nasza mamuśka świetnie wygląda! - zaśmiał się głośno. Walnęłam go w ramię, ale on tylko poszerzył swój uśmiech.
     — Tęskniłam, debilu. W ogóle mnie nie odwiedzałeś miał cudowne perfumy, pachniał świeżo, jak dopiero co skoszona trawa. Wciągnęłam mocno ten zapach. Poczułam się jak mała dziewczynka. Patrick przypominał mi dzieciństwo, najlepszy okres w życiu. Kiedy usłyszałam chrząknięcie, odwróciłam się w stronę rodziców i Pearl. Wyładniała i urosła. Z resztą - zawsze była piękna. Stała tam po prostu z uśmiechem. Szybko podeszłam do niej i ją uściskałam. Był to raczej szybki uścisk, bo jej perfumy drażniły mój węch. Były bardzo mocne i ostre. Zdecydowanie lepiej pachniał Patrick.
     — Alison, pokaż proszę Patrickowi i Pearl ich pokoje. Niech się trochę rozgoszczą, a potem będzie kolacja powiedziała moja mama, szturchając ojca w ramie aby ten poszedł z nimi do kuchni. Uśmiechnęłam się do Patricka, który trzymał dwie duże torby.
     — Pomóc ci? zapytałam, a on tylko zaśmiał się gardłowo.
     — Doprawdy zabawna jesteś, kuzyneczko. A teraz prowadź posłałam mu jeszcze figlarny uśmiech, a następnie zaczęłam wchodzić po schodach, a oni tuż za mną. Patrick zaniósł te dwie wielkie torby do pokoju Pearl, a ja strasznie się zdziwiłam. Walizki były naprawdę duże i wyglądało na to, że są tylko mojej kuzynki.
     — Dzięki, Patrick. Mógłbyś jeszcze przynieść z dołu moją torbę z niezbędnikami? poprosiła, a chłopak tylko westchnął sfrustrowany, ale posłusznie poszedł na dół. Kiedy zniknął z pola widzenia uśmiech Pearl natychmiast przygasł. Zmierzyła mnie krytycznym wzrokiem, aż cała się wzdrygnęłam.
     — Nastoletnia kurwa, wiedziałam, że nią zostaniesz. To było takie do przewidzenia. Jeżeli ten twój bachor choć raz obudzi mnie w nocy, to obiecuję, że pożałujesz tego moje oczy były rozszerzone, a mnie zaparło dech w piersiach ze zdziwienia. Moja kuzyneczka jednak nadal była obrzydliwą babą. Nie spodziewałabym się, że tyle jadu się w niej znajduje. Już chciałam jej coś powiedzieć kiedy nagle przyszedł Patrick z torbą. Na twarz Pearl od razu wpełzł fałszywy uśmiech.
     — O, już wróciłeś? Właśnie rozmawiałam z Alison o Jonathanie, bardzo chciałabym go zobaczyć. Prawda, Allis? myślałam, że ją uduszę. Kompletnie nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Ale patrząc na Patricka, nie mogłam się poskarżyć. Wyglądał jakby się cieszył, że złapałyśmy kontakt. Dobry kontakt.
     — No pewnie, potem go zobaczycie, powinien niedługo wstać powiedziałam chyba z najbardziej wymuszonym uśmiechem na świecie. Patrick objął mnie jednym ramieniem.
     — Nareszcie moje dwie kobiety się dogadują. I po co były te wieczne kłótnie?
     — Taaa burknęłam tylko, przeklinając tę fałszywą sukę. Jej uśmiech mówił tylko "Zrobię ci z życia piekło".


Dziękuję Ci, życie. Zawsze coś się pierdoli.


Dobra, teraz czas na WIELKIE PRZEPROSINY
BARDZO WAS PRZEPRASZAM, ŻE AŻ TAK DŁUGO NIC NIE DODAŁAM.
Jest to moja wina i wiem o tym. 
Mój komputer niedługo podziałał, ale teraz już chyba się uspokoił, więc mam nadzieję, że jak najdłużej tak będzie ;-;
Nie miałam w ogóle weny by tego napisać. Miałam straszną blokadę, ale już wróciła do świata żywych i mam nadzieję, że więcej nie przekroczę terminu 2 tygodni.

Dziękuję, za wszystkie miłe komentarze, ale mówiąc szczerze jestem w szoku, bo z moich kochanych 42 osób (według ankiety) zostało tylko 19 :C 
Jeżeli nie zagłosowaliście w ankiecie, to bardzo Was proszę! :)

PS. NIE TRAKTUJCIE WSZYSTKIEGO POWAŻNIE, SEN HARRY'EGO JEST DZIWNY, ALE TAKI WŁAŚNIE MIAŁ BYĆ. MOŻECIE INTERPRETOWAĆ GO NA RÓŻNE SPOSOBY, ALE NIE BIERZCIE NICZEGO DOSŁOWNIE. MOŻECIE NAPISAĆ CO MYŚLICIE O ZNACZENIU TEGO SNUUU, JESTEM CIEKAWA WASZYCH POMYSŁÓW!

16 komentarzy:

  1. Jedno wielkie o mój Boże. Wiedziałam jaki ten rozdział będzie w skrócie taki jak zawsze piękny <3 Ty naprawdę kochasz uprzykrzać życie swoich bohaterów a po części ja za to cię bardzo mocno kocham. Z tobą nudzić się nie można . Pearl mała kochana wredna suka ugh, już ją kocham :D Znowu dodałaś do opowiadania mężczyznę (kuzyna) marzeń piękny umięśniony zadbany kochany. Jak andy *_* Mój komentarz nie ma żadnego składu ani ładu bo jestem tak strasznie podekscytowana . Zresztą ty wiesz ze ja wyżale co się na pw~Julka która ciągle wyzywała. Cię za brak rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  2. Większość osób nie bierze udziału w ankiecie ,ponieważ korzystają z telefonu (tak jak ja). Piszesz bardzo fajnie i mam nadzieje ,ze będziesz to robic dalej z przyjemnością i wena ❤️😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde...nie umiem tego zinterpretować. Może chodzi o to, że ta jej kuzynka będzie zazdrosna o Harrego (albo o coś innego) i będzie chciała coś jej zrobić. Tak wiem to głupie, ale jestem prawie pewna, że będzie startować do Stylesa. Czekam na nn <3 kochana *___*

    OdpowiedzUsuń
  4. jejku wreszcie rozdział :) fajny jest już nie mogłam się doczekać :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdzial genialny ;) cudownie piszesz i tesknilam za rozdzialami, ale ciesze sie i mam nadzieje, ze teraz będziesz regularnie dodawac ;* zycze weny ; 3

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział jest genialny!!! Widać od razu, że Harry będzie miał jakiś problem z alkoholem. Mam nadzieje, że sie ogarnie i zacznie walczyć o Ali.
    Pearl to suka i mam nadzieje, że nic głupiego nie zrobi xD Czekam niecierpliwie na nn <3
    Pozdrawiam Clauduśka Duśka xx.

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział zajebiaszczy :) czekam na nexta :p
    Wybacz, że tak króciutko, lecz szkoła mnie ciśnie... ( 1 kl. liceum daje w kość) XD
    Do następnego :D Adrian XD

    OdpowiedzUsuń
  8. Teraz Harry by się jej przydal,mogl by pomoc,zeby nie było jej zle po rozmowach z Pearl :/
    Mam nadzieje ze on nie odpusci i bedzie się dalej staral.
    A co do snu,to byl mega dziwny, mam nadzieje ze nie wrozy nic zlego :/
    Alison musi w koncu dac mu ta druga szanse ,by mogla byc szczesliwa.
    I zeby Johnatan mial normalne dziecinstwo,z obojgiem rodzicow :*
    Zycze weny i do nastepnego :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Boski <3
    http://still-the-one-ff.blogspot.com/ <--- Zapraszam do mnie ;3

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy będzie kolejny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  11. Heeeej!
    Widzisz? Żyję :D Trochę mi się zniknęło, ale jestem! Zdecydowałam się skończyć tą drugą część. Brak czasu niszczy marzenia, ja się zgadzam -_- Tak bardzo mało czasu mam na pisanie przez obowiązki... A Alison ma jeszcze dziecko, ja bym chyba rady nie dała.
    Hazza widzę oczy otworzył. Ponadrabiałam trochę i jestem w końcu na czasie :D A miałam trooochee do nadrobienia.
    Pearl już nie lubię. Ja już widzę co to za jedna! Zołza namiesza, już to czuję. Mam tylko nadzieję, że Harry się nie da i dalej będzie walczył o swoją rodznkę.
    Nathan przesłodki <3
    Ok, ja lecę pisać coś do siebie w końcu. Może mi się uda :)

    Czekam na next ;*
    Liv. / brief--encounters.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Coś mi się zdaję że nie polubię Pearl i gdy tylko o niej przeczytałam wiedziałam że będzie wredną suką z IQ lodówki. Czy rozmyślałaś nad pomysłem "przypadkowego" uśmiercenia jej np.: Niby "przypadkiem" do jej pokoju wparowuje lew rozszarpuje jej ten durnowaty łeb ona umiera, a Alison oswaja lwa po czy nazywa go Leon. I tak Leon zostałby rodzinnym pupilkiem czymś w stylu dużego kota :) Myślę że to genialny pomysł ale to Twoja inwencja twórcza więc się nie mieszam :D

    Patrzyłam wcześniej jeszcze bohaterów i se pacze i Patrick Stone "Bardzo ją kocham. Pomogę jej nawet w najgorszych chwilach" a ja takie no chyba Cię pogrzało to Harry ma jej pomagać. W sumie była wtedy zła bo jestem za Halison (Harry + Alison, nie wiem czy tak nazywa się ich "parring" czy coś ale musiałam coś wymyślić :p) Dopiero gdy w rozdziale przeczytałam że to jej kuzyn to takie face palm. Nie wiń mnie za moją głupotę.
    Przejdźmy teraz do Harrego a więc drogi kochany Haroldziku jak nie zbierzesz dupy w garść to przywalę Ci w twarz cegłą że własna matka Cię nie pozna :) Nawet nie przeszkodzi mi fakt to że jesteś wirtualny (w sensie że w tym opowiadaniu) Więc bierz dupę w garść i pokarz że masz jaja :D
    Ogólnie co do opowiadania to genialne cudne i wyśmienite jak torcik. Wiem że się powtarzam ale to co piszesz nie można inaczej nazwać. Chętnie ukradła bym Ci talent bo ja nawet nie umiem spójnego komentarza napisać, z resztą sama widzisz, a wszystko co Ty piszesz wydaje się być idealne. Wiem, że nie jestem ekspertem i moja opinio może być mało ważna ponieważ nie znam się na te całej ortografii i formach stylistycznych ale ja jako prosta zwykła czytelniczka jestem zachwycona tym co czytam.
    Ps: Przepraszam jak mój komentarz wydaje Ci się absurdalny i napisz jeśli Ci się nie podobają takie moje przemyślenia(?) na temat bohaterów wtedy po prostu zatrzymam je dla siebie. :)
    Życzę weny i duuuużo pomysłów na kolejne rozdziały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej ho hej znowu piszę bo zapomniałam tam :) Myślałaś może żeby dodać to opowiadanie na wattpad? Nie wiem czy wiesz co to więc Ci napiszę: Wattpad to miejsce gdzie ludzie piszą swoje opowiadania, wiersze lub inne dzieła literackie. Inni to oceniają komentują gwiazdkują. Nie ukrywam że było by mi to na rękę gdybyś jednak zdecydowała się tam zarejestrować i dodać swoje opowiadania ponieważ była bym informowana o każdym rozdziale który napiszesz :)
      Link : http://www.wattpad.com/home
      Moja nazwa użytkownika to Floresja jakby co ^^ http://www.wattpad.com/user/Floresja

      Usuń
    2. Uwielbiam najbardziej takie komentarze! Pisz takie dalej! Bardzo przyjemnie się czyta kiedy ktoś dzieli się swoimi emocjami po przeczytaniu rozdziału. To świetne uczucie :) Sprawiłaś mi wielką przyjemność tymi słowami.
      Co do Wattpada.. to wiem co to jest xDD Nigdy o tym nie pomyślałam, ale w sumie to byłoby fajne xD Myślę, że spróbuję w wolnej chwili go sobie ogarnę i założę konto :D Będę musiała ogarnąć też kogoś kto zrobiłby mi okładkę. Postaram się też wymyślić inny tytuł dla pierwszej części opowiadania, bo ten co mam jest za długi :D
      POD NASTĘPNYCH ROZDZIAŁEM POINFORMUJĘ CO ZDECYDOWAŁAM :)
      Dziękuję za fajny pomysł i komentarz ;*

      Usuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie
Nastolatka, mająca trochę bardziej poważne spojrzenie na życie niż jej rówieśnicy. Odważna, szczera, bezpośrednia, niezwykle ironiczna, czasem opryskliwa, ale z poczuciem humoru i dystansem do własnej osoby. Potrafi mieć wyjebane na wszystko i wszystkich. Pisząca swoje dziwne, chore historię, które zrodziły się w małej czerwonej główce. Zaczynała jako bloggerka na onet pod koniec kwietnia w 2012 r. gdzie pisała kontynuację serialu animowanego Galactik Football. Lubiąca nowe znajomości i pisanie opowiadań. Nie gryząca i lubiąca rozmawiać o głupotach, więc nie bójcie się napisać ;)