20 września 2014

Rozdział I

    *

    Codzienność, monotonia. Nocne wstawanie, niewyspanie, wyglądanie jak upiór. Kubek kawy za kubkiem. Wyczerpanie sięgało bardzo wysoko. Dniami  sama opiekowałam się małym, czasami miałam wrażenie, że rodzice jak najpóźniej przychodzą do domu by tylko mi przy nim nie pomóc. Oczywiście odwiedza mnie Zayn, Andy, Deebie. Ale nie jest to jakaś wielka pomoc. Bardziej popilnowanie chwilę Nathana, kiedy ja ściągam pokarm albo sprzątam. Mimo to jestem im bardzo wdzięczna.
    Moją dwuminutową drzemkę przerwał kolejny płacz Jonathana. Jęknęłam sama do siebie, chciałam to zignorować, ale nie potrafiłam. Podnosiłam swoje zmęczone ciało i powędrowałam do pokoju małego. Zamrugałam kilkakrotnie chcąc choć trochę się pobudzić. Mój synek miał już 4 miesiące, był najcudowniejszym dzieckiem na świecie. Miał niebiesko-zielone oczy i blond włoski. Bardzo go kochałam, choć tak bardzo przypominał mi Harry'ego. Codziennie się w niego wpatrywałam i widziałam kilka podobieństw, choć na pewno jeszcze się to zmieni. Bardzo tęskniłam za Stylesem, a fakt, że Jo był do niego całkiem podobny - nie ułatwiał mi sprawy. Delikatnie wyjęłam jego małe ciałko z łóżeczka. Chłopczyk w złości wymachiwał małymi piąstkami we wszystkie strony. Zaczęłam go delikatnie przytulać i kołysać aby przestał płakać. Nie skutkowało to za bardzo, więc uchyliłam miseczkę stanika. Zaczęłam karmić swoje maleństwo. Usiadłam na sofie, która znajdowała się w jego pokoju. Pokój nie był zbyt duży. Miał jedno spore okno, które przysłaniały firany o kolorze błękitu. Pod nim stała komoda, w której trzymałam wszystkie ciuszki Nathana. Przy ścianie, tuż obok drzwi stało łóżeczko z baldachimem. Wykonane było z jasnego drewna, które świetnie kontrastowało z ciemnymi podłogami w pokoju. Ściany były bladoniebieskie, a na środku sufitu wisiał prosty żyrandol. Oprócz łóżeczka, komody i sofy w pokoju znajdowała się szafka na zabawki, kilka półek zapełnionych pampersami i przebierak.
Kiedy maluch skończył jeść, schowałam pierś z powrotem do stanika i uniosłam go lekko. Położyłam czystą pieluszkę na ramieniu, a następnie mojego synka. Poklepałam go leciutko po pleckach. Kiedy w końcu mu się ulało, to zaczął gaworzyć. Sprawdziłam czy nie narobił w pieluszkę, a następnie włożyłam go z powrotem do łóżeczka. Odkąd urodziłam Jonathana, to nie przespałam ani jednej nocy. Zawsze zrywałam się przynajmniej 3 razy. Nie miałam siły, z wyczerpania padłam na sofę i zamknęłam oczy. W chwili kiedy zaczęły otulać mnie ramiona morfeusza zadzwonił dzwonek do drzwi wejściowych. Z całych swoich sił chciałam to zignorować, ale osoba na zewnątrz nie dawała za wygraną. Dźwięk nie ustawał, więc powłóczyłam się na dół. Moje zmęczone ciało ledwo słuchało moich poleceń. Nie zdziwiłabym się jak w końcu zbuntuje się przeciwko mnie - pomyślałam otwierając drzwi wejściowe. Zdębiałam. Co prawda przychodził on już tu wiele razy. Ale nigdy z nim nie rozmawiałam, ignorowałam go tak długo aż mogłam. Zazwyczaj kończyło się to tym, że Andy groził mu policją, a on dopiero wtedy niechętnie odchodził. Jak zbity pies. Widział mnie w chwili kiedy ważyłam 10 kilo więcej niż przed ciążą, widział mnie w brudniej, rozciągniętej koszulce i poplamionych, spranych dresach. Widział mnie w tłustych włosach, które wyglądały jak posmarowane smalcem. Widział mnie z z czerwonymi oczami, pod którymi były sińce. Widział mnie w najgorszym możliwym wydaniu, a mimo to nie uciekł, nie przestraszył się. Na jego twarz od razu wpełzł uśmiech. Byłam zbyt zmęczona by krzyczeć, byłam zbyt zmęczona by go wyprosić. Byłam zbyt zmęczona, więc po prostu zaprosiłam go do środka. Bez słowa udaliśmy się do salonu, który był posprzątany, ponieważ sprzątaczka się tym zajmuje. Usiadłam na sofie, czekając aż Styles zajmie miejsce. Już otwierał buzię by cos powiedzieć, kiedy elektroniczna niania wydała z siebie płacz dziecka. W oczach stanęły mi łzy, powoli nie dawałam sobie rady. Byłam zmęczona psychicznie i fizycznie. Mówi się, że dziecko po jakimś czasie daje spać,  gówno prawda, moje nie daje mi zmrużyć oka na więcej niż 30 minut. Płacz stawał się coraz głośniejszy, więc z trudem uniosłam się. Chciałam iść na górę, ale wtedy poczułam rękę Harry'ego na mojej. Powolnie odwróciłam się, chłopak chyba się martwił. Widziałam to w jego oczach.
    — Ja do niego pójdę, idź zrób coś dla siebie. Jak trochę mnie podszkolisz, to mogę się nim zająć trochę w czasie gdy ty się zdrzemniesz  powiedział z troską, wstając. Łzy spływały mi po policzkach, byłam zbyt słaba by się sprzeciwiać. Mój stan psychiczny nie był najlepszy, więc zgodziłam się. Chłopak przyciągnął mnie do siebie w szybkim uścisku. Nie miałam siły go nawet oddać, chłopak puścił mnie i skierował się na górę. nietrudno mu było znaleźć pokój małego, ponieważ płacz był zbyt głośny. Powędrowałam za Stylesem. Chłopak trochę nieudolnie trzymał naszego syna i delikatnie go kołysał. Uśmiechnęłam się na ten widok, podeszłam bliżej nich. Harry lekko się wzdrygnął, ponieważ nie zauważył mnie wcześniej. Sięgnęłam po jego dłonie i ułożyłam mu ręce w odpowiedniej pozycji. Tak aby prawą ręką podtrzymywał plecki malucha, a na lewej ten mógł się opierać. Chłopak posłał mi wdzięczny uśmiech i nadal go kołysał. Jonathan uważnie go obserwował swoimi dużymi oczkami.
     — Trzeba mu zmienić pieluszkę  zauważyłam, posyłając chłopakowi lekki uśmiech. Powieki powoli mi się zamykały i jestem pewna, że minęłaby jeszcze chwila, a zasnęłabym na stojąca. Przerażona mina Harry'ego mnie trochę otrzeźwiła.
     — Połóż go na przebieraku  poleciłam. Chłopak rozejrzał się lekko i kiedy namierzył obiekt, to udał się w jego stronę. Położył delikatnie synka i pilnował aby nie spadł. Zaczął do niego słodko gaworzyć i uśmiechać się. Podeszłam bliżej. Z półki wzięłam pampersa, krem na odparzenia oraz chusteczki nawilżające. Harry odsunął się lekko na bok i uważnie obserwował moje ruchy. Zdjęłam dziecku spodnie, rozpięłam body, a następnie zaczęłam przebierać pieluszkę. Szybko sobie z tym poradziłam, a Harry uważnie mi się przyglądał. Ponownie ubrałam dziecko, a zużyta pieluszkę wyrzuciłam do śmietnika. Podniosłam synka, który wymachiwał energicznie rączkami i coś słodko gaworzył. Spojrzałam na  Stylesa, który wyglądał na oczarowanego.
     — Czemu tak dziwnie się patrzysz?  zapytałam słabym głosem.
     — Po prostu widzę moje dwa największe szczęścia razem  odpowiedział z uśmiechem, odpowiedziałam mu tym samym, tylko o wiele słabszym. Nie miałam siły nawet trzymać mojego małego mężczyzny.
     — Mogę się nim zaopiekować, a ty możesz wziąć prysznic albo coś  powiedział drapiąc się po szyi w zakłopotaniu. Uśmiechnęłam się do niego lekko.
     — Naprawdę? Byłabym ci bardzo wdzięczna. Zazwyczaj nie mam siły na prysznic po całym dniu i nockach z Jonathanem.
     — Z chęcią się nim zajmę, tylko powiedz co mam robić  bezradnie wzruszył ramionami. Zaśmiałam się cicho i podeszłam bliżej niego. Poczułam doskonale znane mi perfumy. Wcześniej nie zwróciłam na to uwagi. Delikatnie przekazałam mu synka.
     — Możesz go po prostu nosić i do niego mówić, uśmiechać się. Możesz wsadzić go do łóżeczka i nakręcić mu kołysankę. Możesz położyć do na sofie i z nim pogaworzyć. Są różne opcje  uroczy uśmiech wpełzł mu na twarz.
     — Chyba po prostu będę go trzymał w ramionach, to wydaje się najprostsze  powiedział przekonany.
     — Postaram się jak najszybciej wrócić.
     — Nie musisz się spieszyć.
     — Dziękuję ci, Harry  wyszłam stamtąd jak najszybciej. Skierowałam się do swojego pokoju skąd wzięłam czyste dresy i koszulkę. Poszłam do łazienki. Wskoczyłam pod zimny prysznic by pobudzić się. Zimne krople cudownie orzeźwiły moje ciało, a ja sama nie byłam już tak zaspana. Umyłam dokładnie włosy i nałożyłam odżywkę. Opatuliłam się kolorowym ręcznikiem. Nałożyłam świeżą bieliznę, a następnie zaczęłam suszyć swoje blond włosy. Po jakimś czasie - kiedy były już suchutkie -związałam je w kucyka. Nałożyłam korektor na sińce pod oczami, by nie wyglądać jak potwór. Wskoczyłam w luźne rzeczy i wyszłam z toalety. Dużo brakowało mi do wyglądu kiedyś, ale już się tak tym nie przejmuję się tym aż tak. Na paluszkach zmierzałam w stronę pokoju Jonathana. Drzwi były otwarte, więc niezauważona mogłam wejść do pokoju. Styles z naszym dzieckiem stał odwrócony do drzwi. Kołysał nim delikatnie.
     — Chyba zasnął  powiedział i odwrócił się z lekkim przejęciem. Rzeczywiście, Jonathan spał w jego ramionach. Wyglądali razem tak słodko, że zaparło mi dech w piersiach.
-Brawo, tatuśku - zabrałam od niego synka i składając na jego czółku delikatny pocałunek - włożyłam go do łóżeczka. Odwróciłam się w stronę Harry'ego, który uśmiechał się szeroko.
     — Możemy porozmawiać?  zapytał.
     — Jasne  odpowiedziałam i skierowałam się w stronę mojej sypialni. Chłopak posłusznie szedł zaraz za mną. W chwili kiedy przekroczyliśmy próg pokoju, uświadomiłam sobie, że na komodzie jest wiele lalek podobnych do tej, którą zrobiłam dla jej zmarłej siostry. Usiadłam na łóżku po turecku, a Styles zaraz na przeciwko mnie.
     — Posłuchaj Alison. Bardzo mi na was zależy. Uświadomiłem sobie, że obydwoje jesteście najważniejszymi rzeczami w moim życiu. Przyszedłem tu właściwie błagać o przebaczenie  powiedział, a w jego oczach było widać łzy, które za wszelką cenę chciały wydostać się na zewnątrz. Uśmiechnęłam się do niego lekko.
     — Już ci wybaczyłam Styles  nie wiem dlaczego to powiedziałam, chyba Styles dobrze trafił. Jestem zbyt słaba psychicznie w tym momencie aby się z nim kłócić.
     — Naprawdę? — chłopak złapał mnie w niedźwiedzim uścisku i przytulił do siebie. Po chwili jednak odsunął mnie od siebie. Zaczął powoli się nachylać, chciał mnie pocałować. Położyłam palec na jego usta, zatrzymując go. Zdezorientowany chłopak otworzył szeroko oczy.
     — Przepraszam Harry, ale to, że ci wybaczyłam nie oznacza, że będziemy razem  miałam zamknięte oczy kiedy mówiłam te słowa, kiedy je otworzyłam - zdążyłam zobaczyć łzy spływające po jego policzkach.


"Brawo, Alison. Właśnie piekielnie zraniłaś siebie i jego. Brawo, kurwa"

*

Przepraszam bardzo za opóźnienie! 
Oraz błędy xd
Znowu mam zepsuty komputer, tak naprawdę podziałał mi tylko jeden dzień. 
Ogólnie ten rozdział pisałam ponad 3,5 godziny. Może być jakiś dziwny bo pisałam go na przedziwnym laptopie mojego brata, w którym przeglądarka włącza się 15 minut ;-;
W czasie pisania miałam ochotę wyrzucić go przez okno, bo cały czas klawiatura się zacinała ;-;

DZIĘKUJĘ ZA KOMENTARZE I NADAL ZACHĘCAM DO ICH PISANIA!
PODOBAŁ WAM SIĘ ROZDZIAŁ? :)

17 komentarzy:

  1. Świetny rozdział!! Taki uroczy <3 Tylko dlaczego ona to zepsuła?! Ali, Harry i Johnathan musza być prawdziwa rodzina <3 czekam niecierpliwie o nn i prosze o informowanie mnie na tt - @yolobitch1988
    Pozdrawiam Clauduśka Duśka xx.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może teraz zacząć zbierać moje zwłoki z podłogi...SERIO rozdział jest świetny!!! Ten mały jest słodki i musi naprawdę ślicznie wyglądać :)))). Niech oni wrócą do siebie. <3 @PaulinaAllan

    OdpowiedzUsuń
  3. Super,ekstra,mega,świetny,boski,cudowny *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny <3
    Czekałam i sie doczekałam! ;]
    Zapraszam ;3
    http://still-the-one-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, boze to jest cudowne,
    Ciesze się ze mu wybaczyla ale dobrze by było jakby byli razem
    Oboje by wychowywac Jonathana <3
    Zycze weny i do nastepnego :*

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest świetne <3
    Oby byli znowu razem.
    Weny życzę i z nie cierpliwością czekam na next ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. EEEXTRA!! Chem kolejny! haha xD Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdzial jest swietny naprawde ! ;3 i juz nie moge sie doczekac kolejnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesteś świetna i wspaniała <3 :')
    Takich osób jest mało:* :") ale Ty do nich należysz:* <3
    Masz może GG? :* <3
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kochanie :)
      Mam, pisz kiedy chcesz:
      36365512

      Usuń
  10. no to nadrabiamy:) ogółem nie widziałem u cb błędów... Co do Allie, nie dziwie się jej. Wybaczyć po tych kilku miesiącach można, ale kto by to widział żeby po takim błędzie Harrego ona jeszcze chciałaby z nim być? Rzumiem, dziecko i wql, ale po takim czyms to ja bym odczekal zdecydowanie dluzej xd Czekam na nexta. Weny zycze:) Pozdro xd PS: zostawiam ci mojego aska w informowanych xd Adrian:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Alison dlaczego do kurwy nędzy zjebałaś? Ygh.. Przepraszam za moje słownictwo i brak kultury ale kiedy czytałam o tym jak Harremu zależy na nich to sobie pomyślałam Happy Family! A potem jeszcze buziak do którego nie doszło bo Pani Jestem Idiotką się odwróciła to żem się wściekła..
    Mały Jonathan jest taki słodki i jeszcze jak przeczytałam o tych jego zielono-niebieskich oczach to se kurde myślę że przystojniejsza wersja Harego rośnie. Nie ma co ale dzieci to on umie robić :D Szkoda mi trochę Al bo jednak jest młoda ma tylko 16 lat i całą przyszłość przed sobą, a rodzice to bezuczuciowi frajerzy.
    Ale rozdział super i cieszę się z kontynuacji jak bobas Bobovitą. Masz genialny styl pisania i chociaż dopiero dzisiaj odkryłam tego bloga zdążyłam przeczytać wszystkie rozdziały jakie napisałaś i się strasznie wciągnęłam. Pomimo tego że nie przepadam o tych ciążowych historiach to po przeczytaniu prologu i pierwszego rozdziału jakoś tak się wciągnęłam i nie żałuje bo zdecydowanie było warto.Oby tak dalej życzę weny :) <3

    OdpowiedzUsuń
  12. zajebiste po prostu , się zakochałam w pierwszej części ale również w tej :*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

O mnie

Moje zdjęcie
Nastolatka, mająca trochę bardziej poważne spojrzenie na życie niż jej rówieśnicy. Odważna, szczera, bezpośrednia, niezwykle ironiczna, czasem opryskliwa, ale z poczuciem humoru i dystansem do własnej osoby. Potrafi mieć wyjebane na wszystko i wszystkich. Pisząca swoje dziwne, chore historię, które zrodziły się w małej czerwonej główce. Zaczynała jako bloggerka na onet pod koniec kwietnia w 2012 r. gdzie pisała kontynuację serialu animowanego Galactik Football. Lubiąca nowe znajomości i pisanie opowiadań. Nie gryząca i lubiąca rozmawiać o głupotach, więc nie bójcie się napisać ;)